Boże Narodzenie 2010

Odkryj w sobie ciszę,

aby usłyszeć Słowo, które Cię przemieni.

Odkryj w sobie tęsknotę,

aby narodziła się miłość, która nigdy nie zgaśnie.

Odkryj w sobie małego Narodzonego,

aby otrzymać wielkie dary.



 
 
 
 
Najszczersze życzenia szczęśliwych Świąt Bożego Narodzenia, dla nas wszystkich, kochani!



Posted in Etichette: | 12 commenti

Chleb pszenny razowy z ziarnami (whole wheat multigrain)

Przepis J.Hamelmana wyszukany na blogu Na kruchym spodzie. Nie ma co marnować słów, piekne pieczywo, po prostu! Kto nie spróbuje, ten nie wie... Gospodarna Narzeczono, dziękuje za przepis!






Składniki (mnie z podanych proporcji wyszły 3 średnie, okrąglutkie bochenki):

Zaczyn zakwasowy:

• 108 g mąki pszennej chlebowej
• 135g wody
• 22g płynnego zakwasu pszennego (hydracji około 125%)

Do wody dodajemy zakwas, mieszamy na gładką masę, dodajemy mąkę, tak by powstało rzadkie ciasto. Przykrywamy i odstawiamy na 12-16 godzin w temperaturze pokojowej.

Namoczka:

• 165g mieszanki ziaren (do wyboru np.: siemienia lnianego, płatków owsianych, jęczmienia, prosa, grubej polenty, śruty pszennej i żytniej, słonecznika, sezamu)
• 200g wody

Ziarna zalewamy wodą i odstawiamy pod przykryciem na noc. Grube ziarna jak śruta, jęczmień i proso lepiej zalać wrzątkiem. Moim zdaniem proso wymaga gotowania (pamiętamy by zważyć je przed i po gotowaniu, a wchłoniętą wodę odjąć od wody którą zalejemy pozostałe ziarna).

Ciasto właściwe:

• 353 g mąki pszennej typ 1850
• 345 g mąki pszennej chlebowej
• 350 g wody
• 20 g soli
• 8-9g drożdży świeżych lub 1/3 tej wagi drożdży instant
• 28g miodu
• namoczone ziarna
• 243 g zaczynu (cały minus półtorej łyżki)

Wszystkie składniki łączymy ze sobą w dużej misce, mieszamy przez 3 minuty tak, by dobrze się połączyły. Ciasto powinno być średnio luźne. Dalej wyrabiamy przez 3 minuty, tak by gluten był średnio rozwinięty. Temperatura ciasta powinna wynosić około 24 st.C
Odstawiamy pod przykryciem do fermentacji na około 1-2 godziny, przy dłuższej fermentacji składamy ciasto po godzinie.Dzielimy ciasto na części, tyle, ile planowanych bochenków.
Formujemy luźną kulę (u mnie: 3 kule) i dajemy jej odpocząć 10-15 minut. Po tym czasie formujemy ostateczne bochenki, okrągłe lub podłużne. Wkładamy do przygotowanego koszyka i odstawiamy do wyrastania, które trwa około 1 godziny w temp. 23 -24 st.C. Wyrzucamy na łopatę. Nacinamy. Pieczemy w temp. 230 st. C przez 40-45 minut, z parą. Po kwadransie obniżamy temperaturę o 10-15 st. C. Studzimy na kratce.






 

Posted in Etichette: | 12 commenti

Ciasto kawowe

To ciasto rozpływa się w ustach, ot co. Rzadko cisną mi się na usta takie banalne zachwyty, ale tym razem nie jestem w stanie ich uniknąć, ten wypiek podbił mnie całkowicie:). To ciasto jest delikatne i puszyste, a zarazem lekko wilgotne i przesiąknięte aromatem kawy. Jak dla mnie – bomba! Diletta, dziękuję za inspirację!  

Z niniejszym przepisem dołączam do akcji “Kawowy Tydzień”.






Składniki:


Na ciasto:
· 250 g mąki
· 200 g cukru
· 3-4 łyżki mąki ziemniaczanej
· 2 jajka
· 120-130 ml oleju słonecznikowego lub kukurydzianego
· 150 ml świeżo zaparzonej, gorącej kawy z ekspresu
· 5-6 łyżek kawy rozpuszczalnej (ja używam kawy zbożowej, bo taką lubię najbardziej)
· 50 g czekolady mlecznej
· 100 g jogurtu naturalnego
· 2 łyżeczki proszku do pieczenia
· kieliszek dowolnego likieru
· szczypta soli


Na polewę:
· 50 g czekolady gorzkiej
· 1 łyżka kawy rozpuszczalnej
· 1 łyżka masła
· 1 łyżka mleka
· 1 łyżka cukru pudru


Żółtka rozetrzeć z cukrem. Do gorącej, świeżo zaparzonej kawy dodać kawę rozpuszczalną i czekoladę mleczną, wymieszać, aż wszystko dokładnie się rozpuści, następnie dodać olej i znów wymieszać. Do mąki dodać zółtka z cukrem, kawę z olejem, jogurt, likier i proszek do pieczenia, zmiksować wszystko. Białka ze szczyptą soli ubić na sztywną pianę, którą należy delikatnie wmieszać do masy kawowej. Dodać mąkę ziemniaczaną, wymieszać, przełożyć całość do podłużnej foremki (masa będzie dość płynna, ale taka właśnie być powinna, dzięki temu ciasto nie będzie suche po upieczeniu). Piec ok. 45 min.w temp. 180-200°C.
Przygotować polewę: wszystkie składniki podgrzać na małym ogniu, mieszać aż do rozpuszczenia. Lekko ostudzić polewę, następnie polać nią ciasto. Poczekać, aż zastygnie.





Posted in Etichette: | 25 commenti

Ceci alla salvia e pomodoro

... czyli zupa z ciecierzycy z szałwią i pomidorami. Aromatyczna, sycąca i rogrzewająca. Przepis znalazłam tutaj, ale odrobinę go zmodyfikowałam: dodałam m.in. więcej pomidorów, a boczek zastąpiłam „prosciutto crudo”. Wyszło bardzo smakowicie, zupa zdecydowanie przypadła nam do gustu. Polecam!






Składniki (dla 4 osób):

· 400 g ciecierzycy
· 2 ząbki czosnku
· 50 g surowej, podsuszonej szynki
· ½ cebuli
· 1 marchewka
· 1 łodyga selera
· garść świeżych liści szałwii
· 400 g pomidorów z puszki
· 2-3 łyżki jogurtu naturalnego
· 4 łyżki oliwy
· sól i pieprz

Ciecierzycę namoczyć w wodzie przez kilkanaście godzin. Zagotować 1,5 litra wody, posolić, ugotować w niej ciecierzycę. Szynkę pokroić w kostkę. Zmiksować razem czosnek, cebulę, seler, marchewkę i kilka liści szałwii. Szynkę i zmiksowane warzywa podsmażyć na oliwie przez ok. 10 min., pod koniec dodać pomidory. Wymieszać, wlać do gotującej się ciecierzycy. Wrzucić pozostałe listki szałwii, doprawić solą i pieprzem, gotować na małym ogniu przez ok. 30 min. (w razie potrzeby dolać wody). Zabielić zupę jogurtem. Podawać natychmiast.




Posted in Etichette: , | 7 commenti

Tarta pomarańczowo-jabłkowa

Przepis na to ciasto znalazłam w książce „Torte dolci e salate” i dość sumiennie odtworzyłam recepturę, z wyjątkiem nadzienia: tu pozwoliłam sobie na improwizację i postawiłam na połączenie jabłek z pomarańczami, z dodatkiem suszonej papai, kandyzowanej pigwy i soku z cytryny. Tarta nie wygląda może zbyt imponująco, ale zapewniam, że jest pyszna, to wypiek w sam raz dla wielbicieli cytrusowych smaków.
Z niniejszym przepisem dołączam do akcji Cytrusowy tydzień.




Składniki:

Na ciasto:
· 250 g mąki
· 125 g masła
· 1 łyżka kandyzowanej skòrki pomarańczowej (poszatkowanej na bardzo drobne kawałki)
· 30 g cukru pudru
· 1 żółtko
· 3-4 łyżki zimnej wody
· pół łyżeczki cynamonu

Na nadzienie:
· 4 jabłka
· 2 duże pomarańcze
· ½ szklanki suszonej papai (pokrojonej w kostkę)
· 2 łyżki kandyzowanej skórki pomarańczowej
· 1 łyżka kandyzowanej pigwy (można pominąć)
· sok z 1 cytryny
· 2 łyżki likieru pomarańczowego
· cukier do smaku

Z podanych składników zagnieść szybko ciasto (jeżeli jest za lepkie, dosypać odrobinę mąki; jeśli jest zbyt twarde, dodać łyżkę lub dwie jogurtu naturalnego). Podzielić ciasto na dwie części, włożyć do lodówki na ok. godzinę.
Jabłka zetrzeć na tarce o dużych oczkach, pomarańcze pokroić w kostkę. Wymieszać wszystkie składniki nadzienia, dosłodzić wedle uznania.
Przygotować okrągłą formę o średnicy ok. 30 cm. Wyjąć ciasto z lodówki, rozwałkować. Jedną częścią ciasta wyłożyć dno formy. Podziurkować ciasto widelcem. Rołożyć na cieście nadzienie z owoców, a następnie przykryć drugą częścią rowałkowanego ciasta. Dokładnie pozaciskać ciasto na brzegach, powierzchnię delikatnie podziurkować widelcem. Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec 35-40 min. w temp. 180-200°C. Kroić po ostudzeniu. Przed podaniem można posypać cukrem pudrem.





Posted in Etichette: | 17 commenti

Ciasto cynamonowe z jabłkami i śliwkami

Owocowe ciasto z cynamonową nutą. Takie, jakie lubię najbardziej: niewyszukane, zwyczajne, proste i ... jakże smaczne w swej prostocie! Przepyszne z kubkiem gorącego kakao: działa na mnie terapeutycznie to zestawienie, gdy widzę, że za oknem miasto po raz kolejny pogrąża się w listopadowej szarudze.
Cóż poradzić, w Pizie ciągle pada i pada...





Składniki:

Na ciasto:
· 2 szklanki mąki
· 70 g margaryny do pieczenia
· ½ szklanki cukru
· 1 jajko
· 1 łyżeczka proszku do pieczenia
· 1 łyżka płynnego miodu
· 2 łyżeczki cynamonu
· ½ łyżeczki kardamonu
· szczypta imbiru

Na nadzienie:
· 1,5 kg jabłek (najlepiej kwaskowatych)
· kilka dużych, mięsistych śliwek
· 1 łyżeczka cynamonu
· 1 łyżka płynnego miodu
· sok z jednej cytryny
· cukier do smaku

Z podanych składników zagnieść szybko ciasto (jeżeli jest za lepkie, dosypać odrobinę mąki; jeśli jest zbyt twarde, dodać łyżkę lub dwie jogurtu naturalnego). Podzielić ciasto na dwie części, włożyć do lodówki na ok. godzinę.
Jabłka zetrzeć na tarce o dużych oczkach, śliwki pokroić na kawałki. Owoce wymieszać z cynamonem, miodem i sokiem z cytryny. Posłodzić do smaku.
Przygotować formę o wymiarach 20x30 cm. Wyjąć ciasto z lodówki, połowę rozwałkować i wyłożyć nim dno formy. Podziurkować ciasto widelcem. Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec przez 10-15 min., aż ciasto leciutko się zrumieni. Wyjąć formę z piekarnika. Rołożyć na cieście nadzienie z owoców, a następnie posypać powierzchnię drugą częścią schłodzonego ciasta, startego na tarce o dużych oczkach. Wstawić ponownie do piekarnika i piec przez ok. 30 min. w temp. 180-200°C. Po upieczeniu dobrze ostudzić i, ewentualnie, posypać cukrem pudrem (czego ja nigdy nie robię...).



Posted in Etichette: | 15 commenti

Dżem z jabłek i kaki

Pan Cei, od którego wynajmujemy mieszkanie w Pizie, ma w swoim ogrodzie niepozornie prezentujące się drzewko kaki, które jednak, mimo lichego wyglądu, co roku obficie pokrywa się kwiatami, a potem owocami. Pan Cei nie jest w stanie sam zagospodarować wszystkich persymon, więc co roku w listopadzie zaprasza nas na zbiór i wielkodusznie obdarowuje nas ogromną ilością tych owoców. Największą frajdę ma z tego Kalabryjczyk, który przepada za kaki i zjada ich nieograniczone flosci. Ja nie należe do wielkich fanek tego owocu, ale wykorzystuję kaki do produkcji domowego dżemu. Połączenie jabłek i persymon bardzo mi odpowiada, dżem jest bardzo oryginalny w smaku. Nie wiem, czy w ktoś w Polsce będzie miał kiedykolwiek okazję wypróbować przepis, kaki nie są u nas zbyt popularne, ale jakby co, to recepturę znajdziecie poniżej. Polecam!





Składniki:

· 2 kg jabłek
· 2 kg kaki (miękkich, dojrzałych)
· 3 obrane cytryny
· 1 kg cukru
· kilka goździków (opcjonalnie)

Kaki umyć, obrać ze skórki, pokroić na cząstki. Wrzucić do dużego garnka, zasypać 0,5 kg cukru i postawić na małym ogniu (nie dodawać wody, kaki mają jej bardzo dużo w sobie i natychmiast puszczają sok!). Podgrzewać, aż kaki rozpadną się na małe kawałki, a płyn częściowo odparuje (ja gotowałam przez ok. 60 min). Jabłka obrać, usunąć gniazda nasienne i pokroić na plasterki. Cytryny pokroić na małe cząstki, pestki usunąć. Wszystko to dodać do gotujących się kaki, zasypać 25 dkg cukru, wrzucić goździki. Gotować na małym ogniu, aż jabłka zmiękną i rozpadną się na malutkie cząstki (ja trzymałam masę na ogniu przez kolejną godzinę). Zdjąć z ognia, ostudzić, a następnie zmiksować. Kontynuować gotowanie zmiksowanej masy, dodając w razie potrzeby resztę cukru czy odrobinę wody (gotowałam kolejną godzinę). Gdy dżem osiągnie odpowiednią gęstość, przełożyć go do wyparzonych słoików i dokładnie zamknąć. Pasteryzować (ja zazwyczaj dokonuję tzw. suchej pasteryzacji).



Posted in Etichette: | 13 commenti

Apple and oat loaf

... czyli chleb z płatkami owsianymi i jabłkiem. Przepis na to pieczywo pochodzi z książki "Bourke Street Bakery", ale to A.Grey przetłumaczyła go i opublikowała u siebie na blogu (zachęcam zresztą serdecznie do odwiedzin w Spiżarni, tyle tam ciekawych wypieków, że najpierw nie wiadomo, co oglądać, a potem: za który przepis się zabrać?:)). Chleb bardzo smakowity, niby taki zwykły, powszedni, ale jabłko dodaje dodatkowy aromat całości. To jedna z tych receptur, do której z pewnością będę powracać.






Składniki:

· 200 g zakwasu pszennego
· 380 g mąki pszennej
· 200 ml wody
· 10 g soli
dodatkowo:
· 70 g płatków owsianych, namoczonych w 40 ml wody (przez 5 minut)
· 185 g jabłek, obranych, pokrojonych na 1-2 cm kawałki

Wyrabianie ręczne: W dużej misce połączyć zakwas z wodą i mąką. Dobrze wymieszać łyżką do połączenia składników.Przełożyć na blat, zagniatać przez 10 minut. Przykryć i zostawić do odpoczynku na 20 minut. Następnie dodać sól i zagniatać przez 20 minut, aż ciasto stanie się gładkie i elastyczne.

Wyrabianie mikserem z hakiem: Umieścić zakwas w misce, dodać mąkę i wodę. Miksować na wolnych obrotach przez 4 minuty, następnie zwiększyć prędkość i miksować około 3 minut. Przykryć miskę i zostawić na 20 minut. Dodać sól i mieszać na wolnych obrotach przez minutę, następnie zwiększyć prędkość do średniej i miksować przez około 6 minut.

Gdy ciasto jest już dobrze wyrobione ostrożnie wmieszać jabłka i namoczone płatki. Przełożyć ciasto do naoliwionej miski , przykryć folią spożywczą i odstawić, w temperaturze pokojowej na godzinę. Następnie złożyć ciasto i znów odstawić na 1 godzinę. Po wyrośnięciu, ciasto podzielić na dwie części, z każdej uformować okrągłe bochenki, przełożyć do koszyków do wyrastania, złączeniem w górę lub do naoliwionych foremek, złączeniem w dół (ja piekłam w formie). Koszyki lub foremki z ciastem włożyć do dużych foliowych worków i umieścić w lodówce na 8-12 godzin. Przed pieczeniem, ciasto należy wyjąć z lodówki i zostawić do wyrośnięcia, na 1 do 4 godzin, w zależności od temperatury. Rozgrzać piekarnik do maksymalnej temperatury. Wyrośnięte bochenki naciąć, zredukować temperaturę do 220 st C i piec z parą przez 35, maksymalnie 40 minut.











Posted in Etichette: | 9 commenti

Olive oil bread

Przepis na ten chleb znalazłam na blogu Yummy in my Tummy, ale tak naprawdę pochodzi on z mitycznej (jak dla mnie) książki „Bourke Street Bakery” (której ciągle nie posiadam, a szkoda, wielka szkoda!). Tłumaczenia z niderlandzkiego nie są moją mocną stroną:), ale odkurzyłam swój niemiecki, poklikałam googlem i jakoś sobie poradziłam z odcyfrowaniem receptury. Potem już było z górki, przekułam słowa w czyny i upiekłam chleb:) Efekty możecie obejrzeć poniżej... Przepis polecam, warto z niego skorzystać!






Składniki:



Na zaczyn:
· 100 g mąki pszennej wysokoglutenowej
· 2,5 g soli
· ¾ łyżeczki oliwy extra vergine
· ½ łyżeczki mleka
· 70 ml wody
· 2 g świeżych drożdży



Wymieszać w misce wszystkie składniki, przykryć folią kuchenną i odstawić na 12-24 godz. (zaczyn można też wstawić do lodówki, wtedy może być on użyty później, nawet 3 dni po wymieszaniu składników).



Na chleb:
· 600 g mąki pszennej wysokoglutenowej
· 13 g świeżych drożdży
· 400 ml wody
· 20 ml oliwy extra vergine
· 20 ml mleka
· 15 g soli



Wymieszać mąkę, wodę i drożdże. Odstawić na 10 minut. Dodać oliwę, mleko i sól, wymieszać. Wyrabiać ciasto przez ok. 10 min, następnie ponownie odstawić na 10 min. Dodać zaczyn i znów wyrabiać przez ok. 10 min., aż ciasto będzie gładkie i elastyczne. Umieścić ciasto w misce wysmarowanej oliwą, przykryć folią spożywczą i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok. 1,5 godziny. W tym czasie dwukrotnie odgazować i złożyć ciasto: po 30 i po 60 min. Wyrośnięte ciasto podzielić na dwie części, uformować 2 podłużne lub owalne bochenki. Przykryć, odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia (powinno przyrosnąć o przynajmniej 2/3 wyjściowej masy). Nagrzać piekarnik do najwyższej temperatury. Skropić wnętrze piekarnika wodą, by uzyskać parę. Wsunąć bochenki, piec 30-40 min.



Posted in Etichette: | 10 commenti

Orzotto di zucca e finocchio

"Orzotto", czyli rodzaj risotta, w którym ryż zostaje zastąpiony kaszą jęczmienną (po wł.„orzo perlato”). Ja zrobiłam swoje orzotto z dynią i koprem włoskim. Pycha!






Składniki (dla 2 osób):

· ¾ szklanki kaszy jęczmiennej
· 300-350 g dyni
· 1 fenkuł
· litr rosołu
· pół szklanki białego wina
· pół cebuli
· ząbek czosnku
· 70 g masła
· kilka gałązek świeżego rozmarynu
· 2-3 łyżki startego parmezanu
· 1 łyżeczka octu balsamicznego
· oliwa
· sól i pieprz

Dynię oczyścić, pokroić w plastry, polać oliwą, posolić, popieprzyć, posypać rozmarynem. Wyłożyć na blachę, piec w piekarniku przez 15-20 min, aż dynia zmięknie. Ostudzić i zmiksować razem z cebulą, czosnkiem i octem balsamicznym. Fenkuła pokroić w drobną kostkę i smażyć na patelni na oliwie, aż stanie się lekko szklisty. Dodać masło, poczekać, aż się rozpuści, dodać kaszę jęczmienną i dobrze wymieszać. Dodać rozmaryn. Podgrzewać na małym ogniu przez 25-30 minut, dolewając stopniowo rosół (nie należy wlewać wszystkiego za jednym razem, trzeba robić to co kilka minut, obserwując parowanie płynu i jego wchłanianie przez kaszę). Gdy kasza jęczmienna będzie już miękka, dodać parmezan i wlać białe wino. Wymieszać i trzymać na ogniu przez 5 minut, aż wszystko dobrze się połączy. Na sam koniec dodać zmiksowaną dynię, wymieszać, podgrzewać przez chwilę, ewentualnie doprawić solą lub pieprzem. Gotowe orzotto wyłożyć na talerze. Można je dodatkowo posypać parmezanem i udekorować rozmarynem. Podawać gorące.




Ravioli di zucca e patate

... czyli ravioli z dynią i ziemniakami. Danie popularne w Toskanii, zwłaszcza w okolicach Prato. Przyznam się, że rzadko robię ravioli, zazwyczaj brakuje mi czasu i cierpliwości; czasem jednak udaje mi się przekonać siebie samą, że warto pocierpieć dla dobra sprawy, zakasuję więc rękawy i zabieram sie za wałkowanie, nadziewanie, lepienie... Zawyczaj przystępuję do ataku na ravioli, gdy jest jakaś specjalna okazja, np. wpadają z wizytą goście z Polski:) A że tak się ostatnio zdarzyło, to teraz mogę zaprezentować w ramach Festiwalu Dyni moje popisowe danie z dynią w roli głównej: ravioli di zucca e patate, które zbierają najwyższe noty nawet u Kalabryjczyka:)





Składniki (na 4 porcje):

Na makaron:
· 300 g mąki (najlepiej byłoby użyć farina di grano duro lub semola rimacinata)
· 3 jajka
· ewentualnie odrobina wody

Na nadzienie:
· ok. 800 g dyni
· ok. 800 g ziemniaków
· mały pęczek pietruszki
· 2-3 łyżki ricotty
· gałka muszkatołowa
· sól i pieprz
· ewentualnie bułka tarta

Uwaga: ważny jest wybór dyni i ziemniaków do tego nadzienia, dynia powinna być mało wodnista, a ziemniaki tzw. mączne.

Ponadto:
· masło
· świeża szałwia
· parmezan

Ziemniaki obrać, ugotować, ostudzić. Oczyszczony miąższ dyni pokroić na kawałki, ułożyć na blasze, polać oliwą, posolić, popieprzyć. Piec w nagrzanym piekarniku przez 15-20 min. Wyjąć, ostudzić, zmiksować. Dodać rozgniecione ziemniaki, posiekaną pietruszkę i ricottę. Wymieszać, doprawić solą, pieprzem i gałką muszkatołową. Jeśli nadzienie wydaje sie za rzadkie, można dosypać bułki tartej (ale bez przesady!).
Z mąki i jajek wyrobić ciasto na makaron (jeśli ciasto niejest dostatecznie elastyczne, można dodać odrobinę wody). Powstałe ciasto rozwałkować cienko na kilka płatów. Na połowie jednego z płatów układać kolejno w rządkach górki farszu (na jedno ravioli powinna wystarczyć jedna czubata łyżeczka farszu). Przykryć wszystko drugą, „pustą” połową ciasta, tak by powstał duży pieróg. Pozaciskać dobrze ciasto między górkami farszu, a następnie wycinać radełkiem kwadratowe ravioli. Postępować tak samo z kolejnymi płatami ciasta.
Masło rozpuścić na małym ogniu, dodać listki szałwii, smażyć przez chwilę, tak by masło przeszło smakiem zioła. Potem szałwię można usunąć z masła, albo i nie, jak kto woli (ja zostawiam).
Ravioli gotować partiami we wrzącej wodzie, przy czym uwaga: są gotowe, jak tylko wypłyną na powierzchnię, czyli po 3-4 min. Odcedzić, wyłożyć na talerze, polać gorącym masłem z szałwią, posypać startym parmezanem. Podawać natychmiast.







Posted in Etichette: , , | 9 commenti

Plumcake allo yogurt

Aromatyczne, wilgotne ciasto, z wyczuwalnym smakiem jogurtu i białej czekolady. W oryginalnym przepisie, który kiedyś dostałam od mojej dawnej „padrona di casa” we Florencji, nie było w ogóle mowy o żurawinie. Ja jednak lubię ją dodawać do tego ciasta, bo jej charakterystyczna kwaskowatość ładnie przełamuje słodycz białej czekolady. I nic to, że zazwyczaj cała żurawina z uporem osiada na dnie foremki, w ogóle mnie to nie zraża:). A ciasto jest naprawdę smaczne, idealne zwłaszcza do porannej kawy.






Składniki:

· 360 g mąki
· 250 g jogurtu naturalnego
· 150 g masła
· 200 g cukru
· 4 jajka
· 50 g posiekanej białej czekolady
· 2 łyżeczki proszku do pieczenia
· 1 cukier waniliowy
· opcjonalnie: żurawina (ok. 50 g)

Cukier utrzeć z jajkami. Dodać jogurt, rozpuszczone masło, cukier waniliowy i mąkę, dobrze wymieszać. Dodać proszek do pieczenia, kawałki czekolady i żurawinę, jeszcze raz wymieszać. Przełożyć masę do podłużnej formy. Piec w nagrzanym piekarniku przez 40-50 min. w temp. 180°C.

Posted in Etichette: | 16 commenti

Crema di patate, porri e avocado

... czyli zupa-krem z ziemniaków, porów i awokado. Przepis znalazłam w najnowszym, październikowym numerze „La Cucina del Corriere della Sera”, a ponieważ akurat miałam pod ręką jedno bardzo już dojrzałe awokado, to uznałam, że wrzucenie go do zupy będzie najlepszym sposobem na definitywne pozbycie się go z kuchni:) W recepturze dokonałam tylko jednej znaczącej zmiany, a mianowicie dodałam do wywaru sporo świeżej szałwii. Zupka wyszła pierwsza klasa, prosta, a zarazem trochę inna niż zawsze – dodatek awokado nadaje całości bardzo ciekawego posmaku. Mnie się podobało, polecam!







Składniki (na 4 porcje):

· ok. 80 dkg ziemniaków
· 4 pory
· 1 duże, dojrzałe awokado
· 10 g masła
· 100 ml śmietany (użyłam jogurtu)
· kilka gałązek zielonej pietruszki
· kilkanaście listków świeżej szałwii
· sól i pieprz

Pory oczyścić, pokroić na małe kawałki. Ziemniaki obrać, pokroić w kostkę. Awokado obrać, pokroić na małe kawałki. Masło rozpuścić w garnku na małym ogniu, wrzucić pory, smażyć przez ok. 5 minut. Dodać ziemniaki, a po 2-3 minutach wlać litr wody. Posolić, popieprzyć. Podgrzać do zagotowania, a następnie gotować przez ok. 20 min. Pod koniec gotowania dodać poszatkowaną pietruszkę i szałwię oraz awokado. Zdjąć z ognia, zmiksować. Dodać śmietanę (u mnie: jogurt), wymieszać. Jeżeli zupę podajemy gorącą, ponownie podgrzać całość na małym ogniu; jeśli zupę podajemy zimną, odstawić do ostudzenia.







Posted in Etichette: , | 13 commenti

Maślane bułki z rodzynkami i jabłkami

Przy pieczeniu tych słodkich, pachnących bułeczek skorzystałam z przepisu Michela Rouxa na drożdżowe ciasto maślane (Michel Roux, "Ciasta pikantne i słodkie"). Wyjatkowo nic nie zmienialam w tej klasycznej, francuskiej recepturze, dodałam tylko rodzynki i próżone jabłka. Bułki wyszły przepyszne, polecam!




Składniki:
  • 70 ml letniego mleka
  • 15 g świeżych drożdży
  • 50 dkg mąki
  • 15 g drobnoziarnistej soli
  • 6 jajek
  • 350 g miękkiego masła
  • 30 g cukru pudru (jesli wolicie słodszy wypiek, to trzeba dodać więcej...)
  • 1 żółtko roztrzepane z 1 łyżką mleka
  • ok. 150 g rodzynek namoczonych w rumie
  • ok. 400 g próżonych jabłek

Wlać do miski mleko, dodać drożdże i mieszac tak długo, aż się rozpuszczą. W misce miksera umieścić mąkę, sól i jajka, dolać mieszankę mleka i drożdży. Mieszać na niskich obrotach 5 minut, aby skladniki dokładnie się połączyły. Oczyścić boki naczynia z ciasta, a następnie wyrabiać je na średnich obrotach ok. 10 minut, aż będzie gładkie, elastyczne i jednolite. W tym samym czasie wymieszać w innej misce masło i cukier. Dodać niewielką część do ciasta, mieszać na wolnych obrotach i stopniowo dokładać pozostałą masę. Zwiększyć ponownie obroty i wyrabiać przez 6-10 minut, aż ciasto będzie gładkie i elastyczne (moje uwagi: wszystko wyrobiłam ręcznie i nie miałam żadnych większych problemów z ciastem). Dodać odsączone rodzynki, jeszcze raz wyrobić ciasto. Przykryć ściereczką i odstawić do wyrosnięcia w ciepłe miejsce na ok. 2 godziny - w tym czasie powinno dwukrotnie zwiększyć swą objętość. Uderzyć ciasto kilkakrotnie dłonią, by opadło. Ponownie przykryć naczynie i wstawic na kilka godzin do lodówki (nie dłużej niż dobę). Wyjąć ciasto z lodówki, zostawić na ok. 1 godzinę w ciepłym miejscu, a następnie formować bułeczki: odrywac kawałki ciasta, formować placuszki wielkości dłoni, nakładać na środek próżone jabłka, formować kulę i układać zlepieniem do dołu na przygotowanej blasze. Odstawić do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę. Rozgrzać piekarnik do temperatury 180 st. C. Posmarować bułeczki żółtkiem roztrzepanym z mlekiem (ja dodatkowo posypałam je płatkami migdałowymi). Wstawić do piekarnika, piec 25-30 min. Po upieczeniu odstawic do ostygnięcia.


Murzynek (z przepisu Mamy)

... upieczony i sfotografowany w pochmurny, deszczowy dzień. Pieczenie było wielką przyjemnością, a fotografowanie niesamowitą mordęgą - brak słońca, chmury i strugi deszczu za oknem spowodowały, że użycie sztucznego oświetlenia stało się niestety koniecznością. Ale nie ma co rozdzierać szat nad kiepskiej jakości zdjęciem, lepiej pozachwycać się samym ciastem: czekoladowym, wilgotnym, pachnącym rumem... Murzynek domowej roboty to smak dzieciństwa, mojego i brata. Klasyka, nieprzemijająca klasyka. Dobrze się do niej wraca:) 





Składniki:
  • 2 szklanki mąki
  • 1,5 szklanki cukru
  • 250 g margaryny
  • 3 jajka
  • 3 duże łyzki kakao
  • małe opakowanie cukru waniliowego
  • 6 łyżek wody
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • zapach rumowy
  • 50 g gorzkiej czekolady (można pominąć, jeśli do wypieku zostaje użyte dobre, ciemne kakao)
Do nasączenia:
  • 3/4 szklanki ciepłej wody
  • sok z połówki cytryny
  • 2-3 łyżki rumu
  • cukier (do smaku)
Margarynę, cukry, kakao, czekoladę, kilka kropel aromatu rumowego i wodę zagotować aż do rozpuszczenia na małym ogniu; gotować cały czas mieszając przez ok. 5 min. Zdjąć z ognia. Gdy masa lekko ostygnie, dodać do niej 3 żółtka i wymieszać. Odlac 3/4 szklanki masy, odstawić na bok (zostanie zużyta jako polewa). Do pozostałej masy czekoladowej dodać mąke i dobrze ubitą pianę z białek. Dokładnie, acz delikatnie wymieszać, dodać proszek do pieczenia, jeszcze raz wymieszać. Przelać do wąskiej, podłużnej foremki wysmarowanej tłuszczem i wysypanej mąką. Piec w temp. 180-190 st.C. przez 45-50 min. Jeszcze ciepłe ciasto ponakłuwać patyczkiem, następnie nasączyć ciepłą wodą wymieszaną z sokiem z cytryny, rumem i cukrem. Gdy ciasto wchłonie cały płyn, polać je pozostawioną wcześniej czekoladową masą. Pozostawić na kilka godzin do ostygnięcia i okrzepnięcia (polewa powinna ładnie i bez problemu zastygnąć). Gotowe ciasto mozna dodatkowo udekorować wiórkami kokosowymi lub płatkami migdałowymi (czego ja zresztą prawie nigdy nie robię, wolę je takie "gołe czekoladowe"...).


Posted in Etichette: | 12 commenti

Ciasto maślankowe ze śliwkami, malinami i białym serem

Ciasto zrobione "na wynos", gdy jechaliśmy w odwiedziny do krewnych, w związku z tym nie mam żadnego zdjęcia, jak wypiek wyglądał w przekroju... Rodzina zażyczyła sobie wilgotnego ciasta z owocami, więc wyciągnęłam stary, sprawdzony przepis Tobatki i przystąpiłam do dzieła. Ten wypiek był tyle razy pokazywany i wychwalany na blogach, że nawet się zastanawiałam, czy warto publikować wpis na ten temat, bo przecież wszyscy wiedzą, jak wyglada i smakuje ciasto Tobatki:) W końcu postanowiłam jednak pochwalić się moim wypiekiem, bo różni się on odrobinę od oryginału: wykorzystuję do niego dwa rodzaje owoców (cięższe śliwki wciskam w ciasto, lżejsze maliny układam na wierzchu), no i nie ma w nim kruszonki! W zamian za to posypuję ciasto chudym białym serem wymieszanym z cukrem. I też jest pysznie:)  





Składniki:

Ciasto :
  • 1 szklanka maślanki
  • 1 szklanka cukru
  • 2,5 szklanki mąki
  • 3 jajka
  • 3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • pół szklanki oleju
  • 1 cukier waniliowy
  • sok z połówki cytryny (to mój dodatek)
Wierzch :
  • ok. 400 g malin
  • kilka dużych śliwek
  • 200 g chudego białego sera
  • 3-4 łyżki cukru
Składniki ciasta zmiksować - najpierw jajka z cukrem, następnie dodać płynne składniki, a na końcu mąkę z proszkiem do pieczenia. Zmiksowane ciasto wylać na przygotowaną blachę (moja miała wymiary 34 x 20 cm). Biały ser wymieszać z cukrem. W ciasto powciskać kawałki pokrojonych śliwek, posypać połową białego sera. Następnie delikatnie wyłożyć na wierzchu maliny i posypać pozostałym białym serem. Wstawić blachę do piekarnika nagrzanego do 175°C i piec przez ok. 30-35 minut (ja piekłam aż 50 minut...). Po upieczeniu i ostudzeniu można posypać cukrem pudrem (nigdy nie posypuję).



Posted in Etichette: | 12 commenti

Chleb pięć ziaren na pszennym zakwasie (wg J.Hamelmana)

Przepis wyszukany na blogu Na kruchym spodzie. Mój "chleb pięć ziaren" ma te pięć ziaren tylko w nazwie, tak naprawdę dodałam tylko pestki słonecznika i płatki owsiane, nie miałam nic innego na składzie... Dokonałam też innego odstępstwa: koszmarnie się umęczyłam przy formowaniu bochenka, miałam wrażenie, że się rozleje w piecu, więc w końcu przełożyłam ciasto do formy i tak je upiekłam. Na szczęście w niczym to nie zaszkodziło smakowi chleba: wyszedł dość miękki, lekko wilgotny, aromatyczny, z chrupiącą skórką. Bardzo mi smakował, na pewno będę wracać do tego przepisu!






Przepis cytuję wiernie za Gospodarną Narzeczoną.


Składniki (proporcje na 3 średnie bochenki - ja piekłam z połowy, wyszedł jeden duży bochenek):

Płynny zaczyn zakwasowy (levain):
  • 45g dojrzałego pszennego zakwasu płynnego 150-160% hydracji (tj, dokarmionego 12 godzin przed, a najlepiej 3 razy w odstępach 12-godzinnych)
  • 284g wody
  • 227 g mąki pszennej chlebowej

Składniki mieszamy na gładkie ciasto i odstawiamy przykryte folią na 12 do 16 godzin w temperaturze 21 st.C.


Namoczka:
  • 82g połamanego żyta ( gruba śruta żytnia do kupienia w Młynie lub całe żyto w sklepach eko i można pociąć)
  • 82g siemienia lnianego
  • 70 g płatków owsianych
  • 70g ziaren słonecznika
  • 368g wrzącej wody
  • 5g soli

Ziarna wsypujemy do miski, zalewamy wodą i mieszamy z solą. Przykrywamy folią spożywczą i odstawiamy na 12 godzin. Najlepiej przygotować namoczone ziarna w tym samym czasie co zaczyn zakwasowy. Jeśli zamiast łamanego żyta użyjemy płatków żytnich możemy namoczyć ziarna w zimnej wodzie, pamiętając by użyć jej wtedy nieco mniej.


Ciasto:
  • 450g mąki pszennej wysokoglutenowej ( w Polsce nie ma takiej mąki, a więc można w całości użyć pszennej chlebowej, ew. dodać do tej części mąki organicznego glutenu - ja beztrosko użyłam manitoby)
  • 230g mąki pszennej chlebowej
  • 238g wody
  • 17g soli
  • 510g zaczynu (cały minus 3 łyżki , uwaga mi zaczyn zawsze znika w niewyjaśnionych okolicznościach, także lepiej ważyć)
  • namoczone ziarna
  • 8-9g świeżych drożdży ( lub 1/3 wagi drożdży instant)

Mieszamy wszystkie składniki, w misce. Mieszamy przez 3-4 minuty, aż powstanie jednolite ciasto. Następnie wyrabiamy przez 3 - 4 minuty. Gluten powinien być średnio rozwinięty. Temperatura wyrobionego ciasta powinna wynosić 24-25 st. C. Odstawiamy w misce pod przykrycie do fermentacji na 1-1 i 1/2 godziny. Składamy ciasto raz po 45 minutach . Dzielimy ciasto na trzy części (u mnie: tylko jedna część na jeden bochenek). Formujemy luźne kulę i dajemy im odpocząć przez 15 minut. Formujemy ostateczne bochenki, okrągłe lub podłużne. Przekładamy do koszyków wysypanych mąką (ja miałam wiele trudności z uformowaniem bochenka, w końcu przełożyłam ciasto do formy). Odstawiamy do wyrastania na 1 godzinę w temp. 24 st.C lub do lodówki do 18 godzin - wtedy fermentacja powinna trwać 2 godziny, a składanie co godzinę. Należy wtedy zrezygnować z dodatku drożdży. Piekarnik nagrzewamy do 240 st.C. Wyrośnięte bochenki wykładamy na wysypaną semoliną łopatę, nacinamy. Wsuwamy do gorącego piekarnika, parujemy. Pieczemy z parą 40-45 minut.






Posted in Etichette: | 2 commenti

Insalata di lenticchie e carote

No, nareszcie z powrotem! Ciągle w rozjazdach, ale przynajmniej z dostępem do internetu... Ach, jak to miło wrócić na łono cywilizacji!:)
Wracam po długiej przerwie z przepisem, który podpatrzyłam w jednej z kalabryjskich restauracyjek: insalata di lenticchie e carote. Ta sałatka tak bardzo mi zasmakowała, że na złapanej w locie papierowej serwetce zapisałam wszystkie składniki, a po kilku dniach w domu z przyjemnością odtworzyłam przepis. Od siebie dodałam miętę, bo tak mi się uwidziało, że będzie pasowała i miałam rację, mięta ładnie pokręciła smak całości... Polecam!





Składniki (dla 2 osób):
  • 2 szklanki ugotowanej soczewicy
  • 2 ugotowane marchewki
  • 1 ugotowana cukinia
  • 1 szklanka ugotowanej ciecierzycy
  • 200 g miękkiego pecorino (można zastąpić innym serem o zdecydowanym smaku)
  • pół cebuli
  • kilkanaście listków świeżej mięty
  • ocet jabłkowy
  • oliwa
  • kilka kropel soku cytrynowego
  • sól i pieprz
Marchewkę i cukinię pokroić na plasterki, cebulę drobno poszatkować, ser pokroić w kostkę. Wymieszać wszystkie warzywa i ser, dodać poszarpane listki mięty, doprawić octem jabłkowym, oliwą i sokiem cytrynowym. Posolić i popieprzyć. Schłodzić w lodówce, przed podaniem w dowolny sposób udekorować (warto to zrobić, bo sałatka jest smaczna, ale wizualnie nie prezentuje sie zbyt dobrze...). 
Mnie najbardziej smakuje ze świeżą bagietką i kieliszkiem dobrego, lekko musującego białego wina:) 



Posted in Etichette: | 12 commenti

Wakacje z dala od internetu...

Nadszedł czas wakacji, pakujemy walizy i tradycyjnie wyjeżdżamy w ostępy kalabryjskie:) Rodzina Kalabryjczyka jest przeszczęśliwa, bo aż przez miesiąc będą się mogli nacieszyć naszym towarzystwem. Ja też jestem zadowolona, smutno mi tylko troszeczkę, że będę odcięta od internetu… W związku z tym aż do początków września na moim blogu będzie panowła głucha cisza! żadnego wpisu nie zaprogramowałam, niestety zabrakło na to czasu. Ale nic to, za miesiąc będę przecież z powrotem…

Pozdrawiam i ściskam wszystkich wirtualnie.

Posted in Etichette: | 10 commenti

Supplì con i fagiolini

... czyli smażone kulki ryżowe z fasolką szparagową. "Supplì" to tradycyjne danie kuchni rzymskiej, które rozpowszechniło się w całych Włoszech - stąd ile regionów Bel Paese, tyle wariacji na temat "supplì". Nazwa potrawy pochodzi od francuskiego słowa “surprise” i związane jest z tym, że klasyczne, rzymskie kulki ryżowe kryły w swym wnętrzu smaczną niespodziankę: kawałek aromatycznej mozzarelli. Ja prezentuję poniżej "supplì" w wersji domowej i zdecydowanie “odchudzonej”: nie ma tu masła, mozzarelli czy śmietany, jest za to oliwa dobrej jakości i młoda fasolka szparagowa… “Obcięcie” kalorii nie obniżyło wcale walorów smakowych tego dania, wprost przeciwnie - śmiem twierdzić, że "supplì light" są o wiele lepsze od tych tradycyjnych! To jedno z tych dań, o które upomina się co jakiś czas Kalabryjczyk, a on naprawdę rzadko prosi, by coś mu ugotować… Jego powtarzająca się pytanie: “ a może zrobiłabyś supplì? no wiesz, te z fasolką szparagową?” to zdecydowanie najlepsza rekomendacja:)






Składniki (dla 2-3 osób):


· 1 szklanka ryżu
· 250 g młodej fasolki szparagowej
· 3-4 łyżki startego parmezanu
· 1 jajko
· 2-3 łyżki gęstego jogurtu naturalnego
· oliwa extravergine
· ocet balsamiczny
· bułka tarta
· kurkuma
· sól i pieprz


Ugotować fasolkę szapragową, odcedzić, ostudzić. Ugotować ryż, odcedzić, ostudzić. Do ryżu wbić jajko, dodać parmezan, jogurt, odrobinę oliwy i octu balsamicznego, wymieszać. Doprawić solą, pieprzem i kurkumą. Dodać fasolkę szparagową pokrojoną na kawałki, dobrze wymieszać z masą ryżową, sprawdzając przy okazji jej “zwartość” – jeśli zachodzi taka potrzeba, dosypać bułki tartej. Formować spore kulki, panierować w bułce tartej. Smażyć na gorącym oleju na małym ogniu. Osuszać na papierze, podawać gorące.



Placek drożdżowy z owocami i orzeszkami piniowymi

Znakomite, aromatyczne ciasto drożdżowe, w którym najlepiej sprawdzają się śliwki i brzoskwinie, choć na pewno i z innymi owocami byłoby pyszne. Nie ma tu tradycyjnej kruszonki, w zamian za to powierzchnię placka posypuję hojnie orzeszkami piniowymi i, ewentualnie, wiórkami kokosowymi. Całość smakuje wspaniale! To mój domowy, drożdżowy klasyk, do którego mam ogromny sentyment. I nie wiedzieć czemu, jakoś tak nieodmiennie kojarzy mi się z latem...






Składniki:

· 30 dag mąki
· 7-8 łyżek cukru
· 10 g drożdży
· 2 jajka
· 1/2 szklanki letniego mleka
· 50 g masła
· kilkanaście śliwek
· 1 duża brzoskwinia
· pół szklanki rodzynek (namoczonych i osuszonych)
· garść (a nawet więcej, jak kto woli...) orzeszków piniowych
· 2-3 łyżki wiórków kokosowych (opcjonalnie)
· dowolny aromat (rumowy, migdałowy itp.)
· szczypta soli

Przygotować rozczyn z drożdży wymieszanych z letnim mlekiem, łyżeczką cukru i łyżką mąki. Przykryć i odstawić na kilkanaście minut. Masło rozpuścić na małym ogniu, odstawić, ostudzić. Mąkę przesiać do miski, dodać rozczyn, jajka, cukier, sól i aromat. Wyrobić ciasto do uzyskania jednolitej masy, następnie dodać rozpuszczone masło i rodzynki. Wyrabiać do momentu, aż ciasto będzie gładkie i elastyczne. Odstawić do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę. Wyrośnięte ciasto przełożyć do przygotowanej formy (ja do tego wypieku używam okrągłej formy o średnicy 24 cm). Na ciasto wyłożyć pokrojone śliwki i brzoskwinię. Odstawić ponownie do wyrośnięcia (na 30-40 min.). Przed wstawieniem do nagrzanego piekarnika posypać powierzchnię ciasta orzeszkami piniowymi i, ewentualnie, wiòrkami kokosowymi. Piec w temperaturze 180°C przez ok. 30 min.








Posted in Etichette: | 15 commenti

Fagiolini in insalata

Moja ulubiona sałatka z fasolki szpraragowej. Wypatrzyłam ją kilka lat temu na imprezie u znajomych we Florencji i straciłam dla niej głowę:) Niby nic, kilka najprostszych składników, a i tak zawsze uwodzi mnie swoim smakiem... W domu jestem niestety osamotniona w moim uwielbieniu dla tak przyrządzonych „fagiolini in insalata”, bo Kalabryjczyk zdecydowanie odmawia konsumpcji powyższego dania, preferując nieodmiennie spartańską wersję fasolki szparagowej, czyli takiej wyłowionej prosto z wrzątku, polanej odrobiną oliwy i nic więcej. Nic to, ja się nie zrażam i jak tylko nadchodzi na sezon na młodą fasolkę, oddaję się z radością mojej kulinarnej rozpuście:) A dziś dzielę się z Wami banalnie prostym przepisem, z nieśmiałą nadzieją, że w wirtualnym świecie znajdzie się ktoś, kto podzieli mój zachwyt dla tego dania...






Składniki (na 1 porcję):


· ok. 300 g młodej fasolki szparagowej
· 1 duży pomidor
· garść oliwek
· 2-3 łyżki pokruszonego parmezanu
· 1 łyżka pestek dyni
· oliwa extravergine
· ocet balsamiczny
· sól i pieprz


Fasolkę oczyścić, ugotować, ostudzić. Pomidora pokroić na kawałki, wymieszać z fasolką, oliwkami i kawałkami parmezanu. Doprawić oliwą, octem, solą i pieprzem. Posypać pestkami dyni. Sałatkę przed podaniem najlepiej schłodzić w lodówce.


Posted in Etichette: | 9 commenti

Lody czekoladowo-kawowe (bez jajek)

Lody, lody dla ochłody! W końcu zakupiłam maszynkę do kręcenia lodów i oczywiście szaleję na całego:) Niestety na razie nie posiadam takiej specjalniej łyżki do lodów, więc nie mogę wykrawać eleganckich gałeczek, ale co tam, jakoś się tym specjalnie nie przejmuję. Najważniejsze, że lody są dobre i że mogę bez ograniczeń odtwarzać moje ulubione kombinacje smaków. Czy trafiliście gdzieś w sklepach na lody czekoladowo-kawowe? Bo ja nie... więc w końcu sama sobie takie zrobiłam:) Jak dla mnie – pycha!





Składniki:

· 0,5 l tłustego mleka
· 0,3 l śmietany kremowej 30%
· 100 g gorzkiej czekolady
· 2 małe filiżanki mocnego i świeżo zaparzonego espresso
· ok. 150 g cukru
· 1 łyżka rumu

Schłodzoną śmietanę ubić, aż będzie gęsta. Wstawić miskę do lodówki. W garnuszku wymieszać mleko, kawę i rum, dodać cukier i czekoladę połamaną na kawałki. Podgrzewać aż do rozpuszczenia się cukru i czekolady, cały czas mieszając (uwaga, nie gotować!). Masę czekoladowo-kawową ostudzić, następnie wymieszać ze śmietaną. Wstawić do lodòwki najlepiej na całą noc – w tym czasie masa powinna lekko zgęstnieć. Przelać do maszynki do lodów i postępować wg instrukcji.


Posted in Etichette: | 13 commenti