Dżem z jabłek i kaki

Pan Cei, od którego wynajmujemy mieszkanie w Pizie, ma w swoim ogrodzie niepozornie prezentujące się drzewko kaki, które jednak, mimo lichego wyglądu, co roku obficie pokrywa się kwiatami, a potem owocami. Pan Cei nie jest w stanie sam zagospodarować wszystkich persymon, więc co roku w listopadzie zaprasza nas na zbiór i wielkodusznie obdarowuje nas ogromną ilością tych owoców. Największą frajdę ma z tego Kalabryjczyk, który przepada za kaki i zjada ich nieograniczone flosci. Ja nie należe do wielkich fanek tego owocu, ale wykorzystuję kaki do produkcji domowego dżemu. Połączenie jabłek i persymon bardzo mi odpowiada, dżem jest bardzo oryginalny w smaku. Nie wiem, czy w ktoś w Polsce będzie miał kiedykolwiek okazję wypróbować przepis, kaki nie są u nas zbyt popularne, ale jakby co, to recepturę znajdziecie poniżej. Polecam!





Składniki:

· 2 kg jabłek
· 2 kg kaki (miękkich, dojrzałych)
· 3 obrane cytryny
· 1 kg cukru
· kilka goździków (opcjonalnie)

Kaki umyć, obrać ze skórki, pokroić na cząstki. Wrzucić do dużego garnka, zasypać 0,5 kg cukru i postawić na małym ogniu (nie dodawać wody, kaki mają jej bardzo dużo w sobie i natychmiast puszczają sok!). Podgrzewać, aż kaki rozpadną się na małe kawałki, a płyn częściowo odparuje (ja gotowałam przez ok. 60 min). Jabłka obrać, usunąć gniazda nasienne i pokroić na plasterki. Cytryny pokroić na małe cząstki, pestki usunąć. Wszystko to dodać do gotujących się kaki, zasypać 25 dkg cukru, wrzucić goździki. Gotować na małym ogniu, aż jabłka zmiękną i rozpadną się na malutkie cząstki (ja trzymałam masę na ogniu przez kolejną godzinę). Zdjąć z ognia, ostudzić, a następnie zmiksować. Kontynuować gotowanie zmiksowanej masy, dodając w razie potrzeby resztę cukru czy odrobinę wody (gotowałam kolejną godzinę). Gdy dżem osiągnie odpowiednią gęstość, przełożyć go do wyparzonych słoików i dokładnie zamknąć. Pasteryzować (ja zazwyczaj dokonuję tzw. suchej pasteryzacji).



Posted in Etichette: |

13 commenti:

  1. asieja Says:

    uwielbiam kaki.. to ostatnio mój ulubiony owoc. i pewnie nie dotrwałby do dżemu ((:

  2. Atria C. Says:

    Wiedziałam że wcześniej czy później ktoś z robi z kaki coś dobrego!:) Widać że się na naszych stołach zadomawia.. ja też lubię:)

  3. Amber Says:

    Pysznie brzmi! Koniecznie wypróbuję.Może coś dodam od siebie?
    Pozdrowienia!

  4. ewelajna Says:

    Ja mam jeszcze trzy kawałeczki ciasta z kaki:) U nas one są na sztuki, nie na kg. Taki dżem może być bardzo ciekawy w smaku:)

  5. magda k. Says:

    bardzo, bardzo lubię kaki, ciekawa jestem jak smakuje inaczej niż w wersji świeżej :)

  6. majana Says:

    Wow,jaki pyszny pomysł. I jeszcze te goździki, jak dla mnie super :)
    Skosztowałabym chętnie i do Pizy pojechała też:)
    Pozdrowienia.

  7. grazyna Says:

    Ciekawa jestem bardzo tego smaku :)

  8. Zaytoon Says:

    bardzo kaki lubie
    w dzemie musi smakowac swietnie!

  9. gosiaa99 Says:

    Kolejny ciekawy przepis na dzem :-)
    Napewno byl/jest pyszny!
    bardzo chcialabym dostac taki sloiczek... zrobilabym sobie kanapki z nim i goracym kakao..pycha :)

  10. Tilianara Says:

    No proszę, co za pomysłowa receptura. Jak dla mnie to połączenie swojskości i egzotyki, a dla Ciebie sama swojskość :)

  11. Konsti Says:

    Czasami zaluje, ze nie mam jakis nadprzyrodzonych mocy i mozliwosci teleportowania sie w jakiekolwiek miejsce: gdyby tak bylo, moglabym zabawic sie w swietego Mikolaja, pojawic sie znienacka pod Waszym oknem i wrzucic przez lufcik sloik dzemu z jablkami i kaki:) Ale poniewaz nie jest to mozliwe (na razie:)), to dziele sie z Wami tylko przepisem. Jesli komus sie przyda, to swietnie.
    Dziekuje za wszystkie mile slowa i pozdrawiam serdecznie.

  12. Beata Says:

    Świetny pomysł, ja bym tylko zostawiła takie nie miksowane, albo ostatecznie przetarła masę przez sito, żeby to był dżem, a nie mus :)

    A gdyby tak zamiast jabłek wziąć dynię? Więcej cytryny i imbir zamiast goździków (nie lubię)? To już byłby inny dżem, ale nadal z sharonów :)

  13. Konsti Says:

    Z musem to ten wyrob ma raczej niewiele wspolnego, zdecydowanie najblizej mu do dzemu:)
    A co do reszty: zawsze bylam zwolenniczka eksperymentowania, na pewno wyszloby cos dobrego:) obawialabym sie tylko tej dyni, moze bylaby za bardzo mdla?
    Pozdrawiam serdecznie.