Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dżemowo-marmoladowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dżemowo-marmoladowo. Pokaż wszystkie posty

Dżem morelowy z kardamonem

Powracam po długiej (ale i usprawiedliwionej!) przerwie ze skromnym przepisem na dżem morelowy z kardamonem. Sezon na przetwory uważam za otwarty! Dżemik szczerze polecam, smak ma zaiste wyborny, zwłaszcza gdy dodamy do niego nie tylko kardamon, ale i odrobinę lawendy. Pyszności...


.


Składniki:

• 1 kg moreli (waga po wypestkowaniu)
• 300 g cukru
• zmielony kardamon (do smaku)
• sok z 1 cytryny
• ewentualnie: kilka kwiatkόw lawendy

Owoce obrać ze skórki, wypestkować, pokroić. Gotwać je bez dodatku cukru przez ok. 30-45 minut. Odstawić. Następnego dnia owoce ponownie zagotować, po kilku minutach dodać cukier, sok z cytryny i kardamon. Smażyć do otrzymania odpowiedniej konsystencji.Włożyć gorący dżem do wyparzonych słoików, zamknąć wyparzonymi zakrętkami. Postawić do wystudzenia do góry dnem. Jeśli chcemy dżem przechowywać dość długo, należy go dodatkowo zapasteryzować.
Do dżemu można dodać w trakcie smażenia kwiatki lawendy. Nabierze on wtedy niezwykłego aromatu.

Posted in Etichette: | 3 commenti

Dżem morelowy z imbirem i szafranem

Kilka tygodni temu dostałam od szwagierki z Kalabrii dwa słoiczki dżemu morelowego doprawionego imbirem. Tak bardzo mi posmakował, że postanowiłam sama sobie taki zrobić. Szwagierka korzysta jednak z cukru żelującego, którego ja staram się unikać, poszperałam więc w internecie i w końcu zdecydowałam się skorzystać z receptury Bei: u niej morele zostały połączone z lawendą, u mnie z kandyzowanym imbirem i szafranem (dla podkręcenia smaku i koloru dżemu). Polecam!


dzem morelowy


Składniki:

• 1 kg moreli (waga po wypestkowaniu) 
• ok. 250 cukru 
• kawałek kandyzowanego imbiru 
• szczypta szafranu 
• dodatkowo: sok z cytryny lub pektyna naturalna 

 Morele sparzyć i pozostawić we wrzątku na ok. minutę, następnie przełożyć je do zimnej wody, obrać ze skórki, wypestkować i pokroić na kawałki. Owoce zasypać cukrem, przykryć i odstawić minimum na 12 godzin (ewentualnie mieszając od czasu do czasu). Następnie dodać drobno pokrojony imbir i szczyptę szafranu, wymieszać i smażyć owoce regularnie mieszając aż do otrzymania odpowiedniej konsystencji (ewentualnie dodając sok z cytryny lub odrobinę naturalnej pektyny, jeśli dżem nadal jest zbyt płynny; ja dodałam i trochę soku z cytryny, i trochę pektyny). Gorący dżem przełożyć do czystych, gorących, wyparzonych (i osuszonych) lub wypieczonych słoików. Jeśli chcemy dżem przechowywać dość długo, należy go dodatkowo zapasteryzować.

Posted in Etichette: | 2 commenti

Marmellata di arance e cipolle

… czyli rodzaj półsłodkiej/półwytrawnej marmolady pomarańczowo-cebulowej. W Toskanii czasem można się natknąć na ten ciekawy specjał, który powszechnie uznawany jest za bardzo wykwintny dodatek do serów (moim zdaniem obłędnie smakuje w połączeniu z pecorino!). Według mnie świetnie się też sprawdza jako przystawka do mięs, wędlin i pasztetów.

 
 

Składniki:
 
· 1 kg pomarańczy
· 1 kg cebuli
· 300-400 g cukru
· 200 ml białego wina
· 1 łyżeczka tymianku
· 1 łyżeczka goździków
· oliwa
 
Pomarańcze obrać, pokroić na cząstki. Cebule obrać, pokroić w dowolny sposób (drobno posiekać albo pokroić w piórka, jak kto woli). Na dużej patelni lub w garnku o grubym dnie rozgrzać oliwę, dodać cebulę i smażyć przez około 15 min., często mieszając. Gdy cebula się zeszkli, dodać kawałki pomarańczy i cukier. Wrzucić goździki i tymianek, następnie dodać wino. Wymieszać i redukować na wolnym ogniu do momentu, aż konsystencja stanie się gęsta (u mnie trwało to ok 1,5 godz.). Jeśli wino odparuje, a masa nie będzie jeszcze miała odpowiedniej gęstości, należy dodać odrobinę wody i dalej podgrzewać. Gotową marmoladę przełożyć do czystych słoiczków, zamknąć na gorąco. Można zapasteryzować. Po otwarciu przechowywać w lodówce.
Uwaga: jeśli użyjemy czerwonej cebuli, pomarańczy o czerwonym miąższu i czerwonego wina, powinniśmy otrzymać marmoladę w kolorze burgunda. 
  
 
Na stronie Apart Natural wyczytałam, że pomarańcza wykorzystywana jest we współczesnej kosmetologii: Ekstrakt z pomarańczy, który jest skarbnicą witamin i składników mineralnych, działa na skórę dezynfekująco, odżywia ją, witalizuje przywracając jej zdrowy kolor. Działa łagodząco na podrażniony i wysuszony naskórek, wyrównuje koloryt, zmniejszając widoczność plam i przebarwień. Główny składnik ekstraktu z pomarańczy D-limonen posiada właściwości antyoksydacyjne i antybakteryjne oraz zapobiega degradacji elastyny, białka, które razem z kolagenem odpowiadają za sprężystość i jędrność skóry. D-limonen zwiększa także przyswajalność koenzymu Q10. Brzmi to fascynująco, nieprawdaż? A ponieważ przepis na marmoladę pomarańczowo-cebulową bierze udział w konkursie, to spieszę Was poinformować, że wszystkie kosmetyczne dobrodziejstwa pomarańczy odkryjecie w “Nektarze do kąpieli - morela i pomarańcza”:)
 

Posted in Etichette: | 5 commenti

Dżem pomarańczowy z jabłkami

U nas trwa jeszcze sezon na pomarańcze, skorzystałam więc z okazji i zakupiłam większą ilość tych owoców w celu przygotowania domowego dżemu. Skorzystałam z przepisu (receptura z karteluszka, pochodzi z jakiegoś starego “Poradnika Domowego”), w którym do pomarańczy dodaje się też jabłka i jestem bardzo zadowolona z efektu. Dżem wyszedł bardzo aromatyczny, nie za słodki, z malutkimi kawalątkami owoców, tak jak lubię… no i do tego ma taki piękny energetyzujący kolor:) Polecam!






Składniki:

· 4 kg pomarańczy
· 2 kg jabłek
· 1 cytryna
· 1 kg cukru
· kilka łyżek wody

Jabłka obrać, pokroić na małe kawałki. Zasypać połową cukru, dodać sok wyciśnięty z cytryny i kilka łyżek wody. Postawić na małym ogniu i podgrzewać pod przykryciem, aż jabłka zmiękną. Pomarańcze obrać, pokroić na małe kawałki, dodać do jabłek i podgrzewać bez przykrycia na małym ogniu przez kilka godzin (u mnie: 3 godziny). W tym czasie dosypywać stopniowo resztę cukru (możliwe, że nie trzeba będzie dodać całego pół kilo, wszystko zależy od tego, jak słodkie będą owoce). Gdy dżem zacznie gęstnieć, zdjąć z ognia i ostudzić. Jeśli to konieczne, przetrzeć przez sito (ja nie przecierałam, wszystkie owoce ładnie się rozgotowały i połączyły w całość, zostały tylko tu i tam malutkie kawałeczki owoców). Ponownie postawić na małym ogniu, podgrzewać przez kilkanaście minut, aż masa będzie wrząca. Wyłączyć gaz, zdjąć szumowiny z dżemu i przełożyć go do wyparzonych słoików. Dokładnie zamknąć słoiki, pasteryzować (ja dokonuję tzw. suchej pasteryzacji, o której wspominałam już wcześniej, np. tu i tu).

Posted in Etichette: | 8 commenti

Charoset

Lada dzień, bo już 29 maja, we Wrocławiu rozpocznie się XIII Festiwal Kultury Żydowskiej SIMCHA. Niestety, będę mogła go obserwować tylko z daleka… ale to nic, na pocieszenie pozostaje mi uczestnictwo w akcji “Żydowskie smaki” i możliwość przygotowania kilku potraw związanych z kulturą żydowską. Pomyślałam też, że to dobry moment, by pokazać jakieś dania charakterystyczne dla włoskiej społeczności żydowskiej. Z morza przepisów wybrałam trzy. Na początek pierwszy z nich: charoset przygotowywany na święto Pesach.

Pesach (z hebr. „przejście”) czyli Pascha to żydowskie święto upamiętniające wyzwolenie Żydów z niewoli egipskiej i przejście przez Morze Czerwone. Trwa ono 7-8 dni, a rozpoczyna się wieczorem sederowym, kiedy to całe rodziny jedzą uroczystą kolację, W obchodach sederu (z hebr. „porządek”) jedzenie odgrywa bardzo ważną rolę, a potrawy na stole są przede wszystkim symbolami, których wymowa jest zrozumiała dla wszystkich Żydów na świecie: każdy element wieczerzy przypomina o nieszczęściach przodków żyjących w niewoli oraz o radości z odzyskanej wolności. Nie mam zamiaru przedstawiać tutaj wszystkich składników sederowej uczty, nie o to przecież chodzi w tym wpisie, powiem więc tylko, że na specjalnym talerzu muszą obowiązkowo znaleźć się: kość barania, jajko, gorzkie zioła i charoset. Kość barania symbolizuje ofiarę paschalną, jajko to emblemat pokoju, a gorzkie zioła swoim charakterystycznym smakiem przypominają o cierpieniach Żydów w niewoli egipskiej. Jednak gorzkich ziół nie jada się oddzielnie, tylko macza się je w słodkim charosecie – i tak gorzkie wspomnienie niewoli łączy się ze słodkim smakiem wolności. Na marginesie dodam jeszcze, że polscy Żydzi tradycyjnie jedzą z charosetem chrzan, a włoscy endywię lub cykorię.
Charoset jest jedyną słodką potrawą podawaną w trakcie kolacji sederowej. To mieszanina owoców (przede wszystkim jabłek) i bakalii, która swoją konsystencją ma przypominać glinę i zaprawę murarską używaną przez Żydów przy wyrobie cegieł dla faraona. Nie ma jednego kanonicznego przepisu dla tej potrawy, wykonanie dania zmienia się w zależności od regionu, w jakim żyje dana diaspora. W samych Włoszech jest przynajmniej kilka receptur na charoset: w okolicy Padwy do startych jabłek dodaje się kasztany, w mediolańskiej wersji na liście składników znajdują się m.in. banany, w Piemoncie owoce i bakalie łączy się z żółtkami z ugotowanych jajek... Zauważyłam też, że do włoskich charosetów zazwyczaj nie dodaje się koszernego wina, tylko zastępuje się je sokiem ze świeżo wyciśniętych pomarańczy. Tak też przewidywał przepis z okolic Ankony, według którego przygotowałam poniższy charoset.






Składniki:

· 2 duże jabłka
· 500 g daktyli
· 200 g migdałów
· 60 g rodzynek
· sok z 2 świeżo wyciśniętych pomarańczy

Jabka zetrzeć na tarce, odstawić na sitku i poczekać, aż się odsączą. Następnie zmiksować je razem daktylami, migdałami i rodzynkami. Dodać sok z pomarańczy, wymieszać. Tak przygotowany charoset najlepiej smakuje lekko schłodzony.



Dwa smarowidła do chleba: słodkie i wytrawne

Jeśli chodzi o dodatki do chleba, to Kalabryjczyk ma zupełnie odmienne upodobania od moich. Jest on, że tak powiem, purystą i minimalistą w tej kwestii: na chleb kładzie plasterki szynki albo sera, do tego pomidor, ewentualnie sałata… i tyle. Nic więcej. Nie ma co się upierać, każda próba odmiany tylko go rozdrażnia:) Ja natomiast przepadam za wszelkiego rodzaju “smarowidłami”: rybnymi, jajecznymi, warzywnymi, grzybowymi… Te dwa poniżej to moje ulubione: jedno na ostro, z króliczych wątróbek, drugie na słodko, z owoców i czekolady.






Wytrawne smarowidło z króliczyk wątróbek

Składniki:

· 35 dkg króliczych wątróbek
· 1 duża, mięsista gruszka
· 1 mała cebula
· 2 łyżki białego wina
· 2 łyżki octu balsamicznego
· 2-3 łyżki gęstego jogurtu naturalnego
· ząbek czosnku
· kilka listków świeżej bazylii
· swieża pietruszka (ilość zależy od upodobań, ja daję kilka gałązek)
· oregano i tymianek
· sól i pieprz
· dobrej jakości oliwa

Gruszkę obrać, pokroić na cząstki. Na patelni rozgrzać oliwę, wrzucić posiekany czosnek, pokrojoną cebulę, wątróbki i gruszkę. Smażyć na małym ogniu. Po kilku minutach dodać wino i ocet balsamiczny, posolić i popieprzyć, dodać oregano i tymianek. Smażyć przez kilkanaście minut, aż płyn częściowo odparuje, a gruszka rozpadnie sie na malutkie kawałki. Zdjąć z ognia, ostudzić. Dodać pietruszkę i bazylię, zmiksować wszystko. Dodać jogurt naturalny i łyżkę oliwy, ponownie zmisować. Ewentualnie doprawić do smaku. Odstawić w chłodne miejsce na kilka godzin.
To smarowidło świetnie sprawdza się zwłaszcza jako dodatek do “crostini”.







Słodkie smarowidło z owoców i czekolady (inspiracją był przepis z blogu Zieleniny, ale z czasem go zmodyfikowałam i dostosowałam do własnych upodobań, znacznie odbiegając od oryginału)

Składniki:

· 700-800 g słodkiej brzoskwini z puszki
· 4 miękkie gruszki
· sok z 2 cytryn
· 200 g gorzkiej czekolady
· 300 g cukru
· ¾ szklanki gęstego jogurtu naturalnego

Gruszki obrać, pokroić na cząstki. Do garnka z grubym dnem nalać odrobinę wody, włożyć owoce i zasypać je cukrem. Postawić na ogień, podgrzewać. Trzymać na małym ogniu, aż owoce zaczną rozpadać się na malutkie kawałki. Dodać jogurt i czekoladę, podgrzewać, aż wszystko dobrze się połączy. Dodać sok z cytryny, dobrze wymieszać, trzymając cały czas na ogniu. Jeśli chcemy, by smarowidło było bardziej “jednolite”, należy zdjąć masę z ognia, ostudzić, zmiksować, ponownie podgrzać i wkładać do czystych słoików. Ja zdecydowanie wolę smarowidło “chropowate”, z wyczuwalnymi kawałkami owoców, pomijam więc miksowanie, wkładam gorącą masę do słoików i dokonuje tzw. suchej pasteryzacji.
To smarowidło wykorzystuję także jako nadzienie do słodkich bułeczek.


Czym otruto panią Columbo?

Cygaro, niepokojące szklane oko, zmięty prochowiec i poutykane w jego kieszeniach jajka na twardo, zdezelowany Peugeot 403 i wierny pies basset … o czym mowa? O serialu “Columbo”, oczywiście! I o jego głownym bohaterze, poruczniku Columbo, jednym z najbardziej znanych i oryginalnych detektywów na świecie:)
Jeden z moich ulubionych odcinków tego serialu skonstruowany został wokół postaci “wielkiej nieobecnej”, czyli żony porucznika, która nigdy nie pojawia się na ekranie, choć mąż nieustannie o niej wspomina. W serii dziewiątej, w odcinku "Spoczywaj w pokoju" ("Rest In Peace, Mrs Columbo"), dowiadujemy się o nagłej i niespodziewanej śmierci pani Columbo. Jak do tego doszło? Wspomnienia osób obecnych na pogrzebie pozwalają nam stopniowowo zrekonstruować przebieg wydarzeń...
Gdy Pete Dimitri umiera w więzieniu, jego żona Vivian przechodzi ciężkie załamanie nerwowe. Za śmierć męża obsesyjnie obwinia porucznika Columbo. Postanawia zemścić się na detektywie - chce, by cierpiał tak samo jak ona. Dlatego właśnie postanawia zabić panią Columbo; prosi więc porucznika, by przekazał żonie prezent od niej: słoiczek wybornego dżemu pomarańczowo-cytrynowego. Dżem, owszem, wyborny, ale i zatruty - po jego konsumpcji pani Columbo przenosi się na łono Abrahama.
Wiemy więc już czym otruto panią Columbo: cytrusowym dżemikiem, ot, tak po prostu. Czy jesteśmy jednak na 100 procent pewni, że pani Columbo umarła? Vivian Dimitri nie miała co do tego wątpliwości i powiem Wam po cichu, że źle się to dla niej skończyło…






Dżem pomarańczowo cytrynowy (przepis autorstwa Alidab)

Składniki:

· 2 kg pomarańczy
· 1,50 - 1,70 kg cukru
· 3 cytryny + sok z 1 cytryny
· kawałek świeżego imbiru
· 2/3 szklanki wody
· pół opakowania szafranu (ok.1/3 łyżeczki)
· 1 kieliszek likieru pomarańczowego, winiaku lub brandy

Pomarańcze i cytryny wyszorować szczoteczką i sparzyć wrzącą wodą. 1 cytrynę odłożyć (będzie potrzebna pod koniec smażenia). Pomarańcze i trzy cytryny przekroić na pół i wycisnąć sok. Połowę pomarańczy i połowę cytryn (z których dopiero co odcisnęliśmy sok) należy zmielić. Z jednej pomarańczy i jednej cytryny obrać cienko skórkę i drobno pokroić. Resztę wyrzucić. Imbir zetrzeć na tarce.
Do niewielkiego naczynia dać pokrojoną skórkę pomarańczową i cytrynową oraz imbir i szafran. Zalać wodą i gotować na wolnym ogniu pod przykryciem ok. pół godziny.
Do płaskiego, szerokiego naczynia wlać sok, zmielony miąższ z połowy pomarańczy i cytryn, cukier oraz gotowaną razem z imbirem skórkę pomarańczową. Zostawić na parę godzin ( 6-8 godz.). Następnie smażyć na wolnym ogniu aż dżem zgęstnieje. Pod koniec smażenia dodać sok z jednej cytryny i kieliszek alkoholu. Gorący dżem nakładać do słoików, szczelnie zamknąć i pasteryzować 10 min.






Zdjęcie tylko jedno i takie sobie, ale nie miałam wyboru, pozostałe fotki tajemniczo zniknęły… Sprawa dla detektywa:)


W kuchni panny Marple II


Posted in Etichette: | 7 commenti

Dżem z jabłek i kaki

Pan Cei, od którego wynajmujemy mieszkanie w Pizie, ma w swoim ogrodzie niepozornie prezentujące się drzewko kaki, które jednak, mimo lichego wyglądu, co roku obficie pokrywa się kwiatami, a potem owocami. Pan Cei nie jest w stanie sam zagospodarować wszystkich persymon, więc co roku w listopadzie zaprasza nas na zbiór i wielkodusznie obdarowuje nas ogromną ilością tych owoców. Największą frajdę ma z tego Kalabryjczyk, który przepada za kaki i zjada ich nieograniczone flosci. Ja nie należe do wielkich fanek tego owocu, ale wykorzystuję kaki do produkcji domowego dżemu. Połączenie jabłek i persymon bardzo mi odpowiada, dżem jest bardzo oryginalny w smaku. Nie wiem, czy w ktoś w Polsce będzie miał kiedykolwiek okazję wypróbować przepis, kaki nie są u nas zbyt popularne, ale jakby co, to recepturę znajdziecie poniżej. Polecam!





Składniki:

· 2 kg jabłek
· 2 kg kaki (miękkich, dojrzałych)
· 3 obrane cytryny
· 1 kg cukru
· kilka goździków (opcjonalnie)

Kaki umyć, obrać ze skórki, pokroić na cząstki. Wrzucić do dużego garnka, zasypać 0,5 kg cukru i postawić na małym ogniu (nie dodawać wody, kaki mają jej bardzo dużo w sobie i natychmiast puszczają sok!). Podgrzewać, aż kaki rozpadną się na małe kawałki, a płyn częściowo odparuje (ja gotowałam przez ok. 60 min). Jabłka obrać, usunąć gniazda nasienne i pokroić na plasterki. Cytryny pokroić na małe cząstki, pestki usunąć. Wszystko to dodać do gotujących się kaki, zasypać 25 dkg cukru, wrzucić goździki. Gotować na małym ogniu, aż jabłka zmiękną i rozpadną się na malutkie cząstki (ja trzymałam masę na ogniu przez kolejną godzinę). Zdjąć z ognia, ostudzić, a następnie zmiksować. Kontynuować gotowanie zmiksowanej masy, dodając w razie potrzeby resztę cukru czy odrobinę wody (gotowałam kolejną godzinę). Gdy dżem osiągnie odpowiednią gęstość, przełożyć go do wyparzonych słoików i dokładnie zamknąć. Pasteryzować (ja zazwyczaj dokonuję tzw. suchej pasteryzacji).



Posted in Etichette: | 13 commenti

W roli głównej: pomarańcza

Tydzień przed świętami odkryłam, że w moich zapasach brakuje kandyzowanej skórki pomarańczowej. Traf chciał, że w paczce z Kalabrii dostaliśmy kilkanaście dorodnych pomarańczy, pięknych, pachnących, nietkniętych woskiem, prosto z sadu od wujka Kalabryjczyka. I tak się jakoś złożyło, że jak już się zabrałam za smażenie i kandyzowanie, to rozpędziłam się na całego i nie skończyło się tylko na skórce…

Smażona skórka pomarańczowa (z przepisu Kass)

Składniki:

· ok. 1/2 kg skórki z pomarańczy
· ok. 1/2 kg cukru
· sok z 1 cytryny
· 1/2 szkl wody

Przed obraniem owoców umyć je dokładnie. Skórki zalać zimną wodą, tak aby byly przykryte. Moczyć w wodzie 3-4 dni, zmieniając wodę kilka razy dziennie. Wyjąć z wody i lekko odcisnąć. Pokroić w kostkę lub paski. Do garnka wsypać cukier i wlać wodę. Lekko zagotować i włożyć pokrojoną skórkę. Zagotować, chwilę podgrzewać na małym ogniu wciąż mieszając. Odstawić z ognia do następnego dnia. Znowu podsmażyć kilka minut i odstawić. Na trzeci dzień ponownie podgrzać (muszą być szkliste), dodać sok z cytryny, podsmażyć i gorące wkładać do wyparzonych słoiczków. Zakręcić i obrócić dnem do góry. Po 1/2 godz odwrócić i gotowe!




Część skórek pokroiłam w paski i gdy były już gotowe, usmażone, wystudzone i dobrze wysuszone, to wrzuciłam je do gorzkiej czekolady rozpuszczonej w kąpieli wodnej. Potem wyłożyłam je na papier do pieczenia i pozwoliłam im wyschnąć. Następnego dnia były gotowe do jedzenia, trzymaliśmy je na talerzu w lodówce i bezwstydnie podjadaliśmy, kiedy tylko nadarzyła się okazja... Proste i przepyszne!




Część pomarańczy postanowiłam wykorzystać do zrobienia galaretki cytrynowo-pomarańczowej, która później stała się jednym z głównych składników mojego wielkanocnego mazurka pomarańczowo-czekoladowego.

Galaretka cytrynowo-pomarańczowa

Składniki:

· 6 cytryn
· 3 pomarańcze
· 500-800 g cukru
· 2 łyżki żelatyny w proszku

Cytryny i pomarańcze obrać dokładnie i pokroić w kostkę. Zasypać cukrem (na początku dać 500 g, potem dodawać resztę w trakcie gotowania), wlać odrobinę wody i zacząć gotować na wolnym ogniu. Po 1,5-2 godz. masa powinna nadal być płynna, bo pomarańcze i cytryny puszczą dużo soku. W tym momencie wlać żelatynę rozrobioną w kilku łyżkach zimnej wody. Gotować przez kilka minut, zdjąć z ognia, przelać do słoików, odstawić do ostudzenia (ewntualnie można poddać pasteryzacji). Galaretka ma słodko-kwaśny smak, doskonale sprawdza się jako element kontrastowy w mazurkach i tartach.




Mazurek pomarańczowo-czekoladowy

Składniki:
Na kruchy spód (na 1 klasyczny mazurek wystarczy ciasto z połowy podanych składników, ja zazwyczaj robię z tych proporcji podanych poniżej i to, co zostaje, wkładam do zamrażalnika “na zaś”):

· 50 dkg mąki
· 250 g masła
· 100 g cukru pudru
· 2 żółtka
· 1-2 łyżki jogurtu lub kefiru
· 50 g zmielonych migdałów
· szczypta soli

Z podanych składników zagnieść ciasto, ochłodzić w lodówce prze ok. 1 godz.

Na masę:

· 1 słoik galaretki cytrynowo-pomarańczowej (można spokojnie zastąpić gęstym dżemem pomarańczowym)
· 170-180 g gorzkiej czekolady
· ok. 15 g masła
· 100 ml gęstej śmietany (ja często używam w zamian gęstego jogurtu naturalnego)

Masło rozpuścić, wymieszać ze śmietaną i kawałkami czekolady. Podgrzewać przez chwilę, aż powstanie jednolita masa. Zdjąć z ognia, przestudzić.
W tym czasie wyłożyć ciastem kwadratową formę, wstawić do nagrzanego piekarnika i piec ok. 15 min. w temp. 160-170°C. Po kwadransie wyciągnąć spód z piekarnika, rozprowadzić na nim galaretkę cytrynowo-pomarańczową i piec kolejne 5 min. Wyjąć spód, ostudzić (galaretka powinna ładnie zastygnąć). Wylać na wierzch lekko ostudzoną masę czekoladową, udekorować wedle uznania, odstawić do całkowitego wystudzenia (najlepiej na całą noc).









Dżem jabłkowy w trzech odsłonach

Ze wszystkich owoców najbardziej lubię jabłka, a ze wszystkich słodkich przetworów: dżemy jabłkowe. Wiem, nie ma w tym za grosz wyrafinowania, ale cóż na to poradzę, dla mnie jabłka są na pierwszym miejscu i tyle:) Oczywiście najlepsze są jabłkowe dżemy domowe, w moim przypadku raczej niskosłodzone, bo jakoś nie trafiają w mój gust marmolady-ulepki:) Poniżej przedstawiam efekt mojej pracy przetwórskiej z ostatniego tygodnia czyli trzy różne pomysły na dżem z jabłkami w roli głównej.


Klasycznie i na brązowo, czyli dżem jabłkowy z cynamonem
Składniki:

· 2 kg jabłek
· 25-40 dkg cukru
· cynamon
· sok z 1 cytryny + otarta skórka z 1 cytryny
· 1-2 kieliszki żubrówki (opcjonalnie)


Jabłka obrać, usunąć gniazda nasienne i pokroić na niewielkie kawałki. Wrzucić do dużego garnka, zasypać połową cukru i zalać odrobiną wody. Dodać sok z cytryny i skórkę cytrynową. Gotować na małym ogniu, aż jabłka zmiękną i rozpadną się na malutkie cząstki. Doprawić cynamonem i cukrem do smaku. Kontynuować gotowanie, aż dżem osiągnie odpowiednią gęstość. Wlać żubrówkę, dokładnie wymieszać, chwilę podgrzewać. Dżem przełożyć do wyparzonych słoików i dokładnie zamknąć. Zakręcone słoiki można zapasteryzować w sposób klasyczny lub też dokonać tzw. suchej pasteryzacji (wstawić słoiki do ciepłego piekarnika na ok. 20-30 min. i zostawić do ostygnięcia, aż do zassania pokrywki).




Zdrowo i na pomarańczowo, czyli dżem jabłkowo-marchwiowy
Składniki:

· 1 kg jabłek
· 1 kg marchwi
· 2 obrane cytryny
· 25-40 dkg cukru
· kilka goździków (opcjonalnie)


Marchewki umyć, oskrobać, pokroić na cienkie plasterki. Wrzucić do dużego garnka, zasypać 15 dkg cukru i zalać szklanką wody. Gotować, aż marchewka stanie się miękka, a woda wyparuje. Jabłka obrać, usunąć gniazda nasienne i pokroić na niewielkie kawałki. Cytryny pokroić na małe cząstki, pestki usunąć. Wszystko to dodać do gotującej się marchewki, zasypać 10 dkg cukru, wrzucić goździki, zalać odrobiną wody. Gotować na małym ogniu, aż jabłka zmiękną i rozpadną się na malutkie cząstki. Zdjąć z ognia, lekko ostudzić, a następnie zmiksować, tak by marchewki dokładnie połączyły się z jabłkami. Kontynuować gotowanie zmiksowanej masy, dodając w razie potrzeby cukier czy wodę. Gdy dżem osiągnie odpowiednią gęstość, przełożyć go do wyparzonych słoików i dokładnie zamknąć. Pasteryzacja: jak wyżej.






Egzotycznie i na żółto, czyli dżem jabłkowo-bananowy
Składniki:

· 1 kg jabłek
· 1 kg bananów
· sok z 1 cytryny
· 25-40 dkg cukru


Jabłka obrać, usunąć gniazda nasienne i pokroić na niewielkie kawałki. Wrzucić do dużego garnka, skropić sokiem z cytryny i zasypać 20 dkg cukru. Zalać odrobiną wody i gotować na małym ogniu, aż jabłka zmiękną i rozpadną się na malutkie cząstki. Dodać pokrojone na plasterki banany i doprawić cukrem do smaku. Kontynuować gotowanie, aż dżem osiągnie odpowiednią gęstość. Gdy to nastąpi, przełożyć go do wyparzonych słoików i dokładnie zamknąć. Pasteryzacja: jak wyżej.


W/w przepisy dołączam do akcji Spiżarnia 2009 – owoce, warzywa

Posted in Etichette: | 39 commenti

Dżem aroniowy mojej Mamy

To, co widziecie na zdjęciach, to nie buraczki, o nie, to domowy dżem aroniowy mojej Mamy. Prosty w wyrobie, oryginalny w smaku. Słodko-kwaśny, na tyle nietypowy, że niektórym nie przypada do gustu, ale ja go kocham miłością bezgraniczną:). Jak wyjeżdżam z Warszawy, to zawsze wiozę ze sobą przynajmniej jeden słoik, a potem w dalekiej Pizie delektuję się nim powoli. A i tak znika zbyt szybko…


Składniki (ponieważ moja Mama sypie wszystko na "czuja", to proporcje są na oko):

· 1-1,5 kg oczyszczonej aronii
· 1 kg obranych i pokrojonych jabłek (lub śliwek czy też gruszek – ważne, by te owoce miały delikatny i słodki smak)
· 0,5-0,75 kg cukru (może być mniej lub więcej, to zależy od upodobań, u mnie w domu generalnie dodaje się mniej cukru)

Aronie przełożyć do dużego garnka i rozgnieść je tłuczkiem do ziemniaków, tak by puściły sok. Wsypać pół szklanki cukru, wymieszać. Postawić na małym ogniu i smażyć często mieszając (jeśli aronie były za suche i puściły mało soku, to można dolać trochę wody). Gdy aronie zmiękną, dodać jabłka i cukier (wg mnie cukier najlepiej dodawać stopniowo, bo jabłka też „dosłodzą” całość, więc lepiej nie wsypywać całego cukru od razu, tylko powoli, sprawdzając, jak łączą się wszystkie smaki). Gdy masa odparuje i zgęstnieje, zdjąć z ognia. Gorący dżem nakładać do wyparzonych i suchych słoików, mocno zakręcać. Słoiki stawiamy do góry dnem. Po ostygnięciu wstawiamy do piwnicy lub spiżarni. Nie trzeba pasteryzować, przygotowany w ten sposób dżem można przechowywać nawet 2-3 lata.
Ten nasz domowy dżem aroniowy jest gęsty i zwarty, świetnie sprawdza się jako wypełnienie do drożdżówek, rogalików czy babeczek. Używamy go też do kruchych ciast i wszelkiego rodzaju mazurków, bo dżem aroniowy ze swoja charakterystyczną kwaskową nutą w wyraźny sposób przełamuje słodycz wypieków i tworzy ciekawy kontrapunkt.

Dodatkowe uwagi:
- Dodając mniejszą ilość cukru i jabłek można przyrządzić wytrawną wersję dżemu aroniowego, świetnie sprawdzającego się jako dodatek do mięs, pasztetów itp.
- Wcześniejsze zamrożenie aronii sprawi, że już w pierwszej fazie smażenia będzie ona mniej cierpka.
- Podobno goryczkę charakterystyczną dla aronii likwidują liście wiśni - trzeba włożyć kilka do smażenia, a przed samym przełożeniem przetworu do słoików wyrzucić je.
- Polecam także taką samą wersję tego przetworu, ale z dodatkiem cynamonu – jego dodanie nadaje dżemowi bardzo ciekawego posmaku.


Z tym przepisem dołączam do akcji:

Posted in Etichette: | 15 commenti

Marmellata dei nottambuli czyli marmolada lunatyków

To jest to, co nocne marki lubią najbardziej: marmolada na bazie jabłek z dodatkiem espresso. Mniam, mniam... Uwaga: niekontrolowana konsumpcja tego specjału może grozić lunatykowaniem!


Składniki:
· 1 kg obranych i pokrojonych jabłek
· 2 pomarańcze
· 1 cytryna
· 50 dkg cukru
· 2 filiżanki mocnej kawy espresso
· 2 kieliszki koniaku lub innego alkoholu
· woda (na oko)


Jabłka zasypać cukrem, zalać niewielką ilością wody i smażyć na małym ogniu pod przykryciem, aż puszczą sok i zmiękną. Rozetrzeć owoce drewnianą łyżką, dodać cząstki pokrojonej pomarańczy, sok z cytryny i kawę. Można też dodać drobniusieńko pokrojoną skórkę z cytryny (ja tak robię). Wymieszać i smażyć na wolnym ogniu około 45 min, często mieszając i dolewając wodę, jeśli zachodzi taka potrzeba. Pod koniec smażenia wlać koniak. Gdy mieszanina po odparowaniu ma konsystencje gęstęgo musu, jest gotowa do przelożenia do słoika. Zapasteryzować w sposób klasyczny lub dokonać tzw. suchej pasteryzacji (włożyć wrzący mus do słoika, mocno zakręcić, wstawić do ciepłego piekarnika na ok. 20 min. i zostawić do ostygnięcia, aż do zassania pokrywki).
Przepis na tę marmoladę (lekko przeze mnie zmodyfikowany) pochodzi z książki Marmellate, conserve, gelatine, succhi & sciroppi (autor nieznany).


Posted in Etichette: | 3 commenti