Banica ze szpinakiem

Europejska podróż z widelcem pod wodzą Ireny i Andrzeja zaprowadziła mnie do Bułgarii. Przyznam się szczerze, że na początku w ogóle nie miałam pojęcia, czym charakteryzuje się prawdziwa, tradycyjna kuchnia bułgarska, ale na szczęście dzięki interentowi zdołałam nieco rozproszyć mroki mej niewiedzy. A gdy odkryłam stronę Bulgaricus, to sprawa stała się jeszcze prostsza: wystarczyło zapoznać się z przepisami przedstawionymi w dziale „Kuchnia” i wybrać coś odpowiedniego dla mojego podniebienia:). Zdecydowałam się na banicę, rodzaj wytrawnego, kilkuwarstwowego tortu z farszem. Powiem krótko: to był strzał w dziesiątkę! Na zdjęciu prezentuję ostatni kawałek banicy, bo reszta tak szybko zniknęła ze stołu, że nie zdążyłam jej sfotografować...


Składniki:

Na nadzienie (lekko zmodyfikowana wersja farszu z przepisu banica ze szpinakiem):

· 30 dkg słonego białego sera, najlepiej z mleka krowiego (można zastąpić fetą)
· 30 dkg ugotowanego szpinaku
· 1 cebula
· 2 ząbki czosnku
· sól i pieprz

Cebulę i czosnek podsmażyć na patelni, dodać szpinak, ser i przyprawy, wymieszać. Podgrzewać przez kilka minut, następnie odstawić do ostudzenia.

Na ciasto (wolna interpretacja przepisu
banica Babci Nonki):

· 60 dkg mąki
· 1 łyżka oleju (najlepiej słonecznikowego)
· 1 łyżka octu winnego
· 300 ml letniej wody

Z podanych składników zagnieść ciasto (nie powinno być za twarde, więc w razie potrzeby albo dosypać mąki, albo dolać wody). Wyrobione ciasto podzielić na 4 jednakowe części. Każdą z nich rozwałkować, potem złożyć. Jeśli chodzi o technikę, to można po prostu rozwałkować ciasto na kwadratowy placek i złożyć w kopertę, lub rozwałkować na okrągły placek, ponacinać od zewnątrz i składać do środka koła (co zostaje przedstawione w
przepisie babci Nonki). Złożone ciasto włożyć do lodówki na przynajmniej kwadrans. Całą operację najlepiej powtórzyć dwu- lub trzykrotnie, wtedy ciasto stanie się bardziej delikatne i być może uzyska się nawet bardzo pożądany efekt „listkowania”. W tym celu można też dodawać do ciasta kawałki masła, ale to już kwestia chęci i upodoba­ń (ja masło dodałam, ok. 125 g).
Podczas ostatniego rozwałkowania każdemu płatowi ciasta nadajemy kształt formy, w której będziemy piekli banicę. Uwaga: każda warstwa ciasta powinna być cienka, o wysokości ok. 0,5 cm. Układać na przemian ciasto i farsz szpinakowy, przy czym każdy płat ciasta powinien być najpierw posmarowany olejem (ja to pominęłam, posmarowałam olejem tylko ostatnią, wierzchnią część ciasta). Piec ok. 30 min. w temp. 180°C, aż banica ładnie zbrązowieje.

Moje uwagi: ciasto zrobiłam z połowy składników, ale nadzienie pozostawiłam bez zmian – specjalnie zrobiłam go więcej, bo przepadam za takim farszem szpinakowo-serowym i chciałam, żeby ta warstwa była bogatsza. Uważam, że w takich proporcjach banica wyszła znakomita.

Posted in Etichette: , | 13 commenti

Czekoladowo-jabłkowy krem ryżowy

Do Włoch nadeszła pierwsza fala upałów. Od kilku dni termomentr uparcie pokazuje ponad 30 stopni, a słońce praży niemiłosiernie. A ja od kilku dni żywię się tylko sałatkami, lodami, jogurtami, musami i lekkimi kremami, ale tylko takimi domowej produkcji. Poniżej jeden z nich: czekoladowo-jabłkowy krem z ryżu. Samo zdrowie (no, może oprócz czekolady, ale przymknijmy na to oko), a do tego ten smak... Pyszności!


Składniki (na 6 porcji):

· 100 g ryżu
· 3 jabłka
· 1 cytryna
· 3 łyżki cukru (najlepiej brązowego)
· pół litra mleka
· 50 ml jogurtu naturalnego
· 60 g gorzkiej czekolady
· 1 łyżeczka cynamonu

Jabłka i cytrynę obrać, pokroić na małe cząstki. Włożyć do garnka z odrobiną wody, posypać cynamonem i 1 łyżką cukru. Dusić na małym ogniu, aż owoce zmiękną, a płyn w większej części odparuje (u mnie: 20-25 min.). Ryż wsypać do mleka, dodać 2 łyżki cukru. Gotować ok. 20 min., aż ryż stanie się bardzo miękki. Następnie do gotującego się ryżu dodać masę jabłkową i gotować razem przez kilka minut. W oddzielnym garnuszku podgrzać jogurt i w nim rozpuścić czekoladę. Zdjąć z ognia ryż z owocami, doda­ć czekoladę, wymieszać. Całość dokładnie zmiksować na krem. Przełożyć do pucharków, dowolnie udekorować i wstawić do lodówki na przynajmniej 2 godziny.

Posted in Etichette: | 11 commenti

Il pasticcio di ceci e la torta salata con ceci e lenticchie

Tym razem w jednym wpisie umieszczam dwa przepisy, a z tej to prostej przyczyny, że tytułowe „pasticcio di ceci” (czyli rodzaj kremowego smarowidła z ciecierzycy) może być wykorzystane nie tylko do kanapek czy bruschetty, ale też jako baza do wytrawnego ciasta z ciecierzycą i soczewicą. Rzecz banalnie prosta, a jednocześnie użyteczna i smakowita. Polecam!



Pasticcio di ceci
Składniki:

· 1,5 szklanki ciecierzycy
· 25 dkg sera ricotta
· 3 łyżki jogurtu naturalnego
· 1-2 ząbki czosnku
· kilka gałązek świeżego rozmarynu
· odrobina świeżej pietruszki
· sól i pieprz
· 1 łyżka oliwy

Dzień wcześniej włożyć ciecierzycę do wody i zostawić do namoczenia przez całą noc. Następnego dnia ugotować ciecierzycę, dodać ricottę, jogurt, posiekany czosnek i zioła, zmiksować wszystko dokładnie. Doprawić oliwą, solą i pieprzem, dobrze wymieszać. Podawać rozsmarowane na chlebie lub grzankach.


Torta salata con ceci e lenticchie
Składniki:

· dowolne ciasto na spód
· 1 szklanka soczewicy
· 2 cebule
· 1 łyżka masła
· pasticcio di ceci
· rozmaryn i oregano
· sok z połowy cytryny
· sól i pieprz


Soczewicę namoczyć przez noc w wodzie, następnie ugotować ją w lekko osolonej wodzie, odcedzić, osuszyć. Cebulę posiekać, podsmażyć na maśle na patelni. Wymieszać wszystko razem z pasticcio di ceci, doprawić rozmarynem, oregano, solą, pieprzem i sokiem cytrynowym. Rozprowadzić masę na cieście i wstawić do nagrzanego piekarnika. Piec ok. 30 min. w temp. 180°C.

A tym, którzy dotrwali do końca tego wpisu, chciałabym się jeszcze pochwalić moim własnoręcznie upieczonym chlebie na zakwasie - bo w końcu udało mi się wyhodować zakwas (pszenny z przepisu sióstr Simili, ale o tym opowiem innym razem) i zaczęłam eskperymentować z wypiekiem chleba. Ten na zdjęciu to już trzeci, jaki wyciągnęlam z mojego piekarnika! Jest to chleb z semoliną (stąd jego żółty odcień), który znalazłam na stronie Mirabelki i to właśnie na kromkach z tego bochenka rozsmarowywałam wczoraj wieczorem moje pasticcio di ceci. Jeśli chodzi o estetykę, to moim chlebom daleko do doskonałości (na razie piekę w garnku, bo boję sie formowania bochenków:) ), ale w smaku są boskie... Cóż, przyznam nieskromnie: jestem z siebie dumna: ) I mam cichą nadzieję, że teraz będę mogła częściej uczestniczyć w Weekendowej Piekarni...


Vărzări moldoveneşti (plăcinte cu varză)

foodelek: przepisy tygodnia

Rzutem na taśmę załapuję się na mołdawskie kucharzenie, przedstawiając „vărzări” zwane też „plăcinte cu varză”. To rodzaj chlebowego ciasta z nadzieniem kapuścianym, potrawa bardzo popularna w Mołdawii, a także w sąsiedniej Rumunii. Przepis na ciasto znalazłam w internecie (tu i tu), a jeśli chodzi o farsz, to popytałam na forum mołdawsko-włoskim, jaka wersja byłaby najlepsza. Oczywiście można nadziać ciasto zwykłą kapustą lekko podduszoną, ale szukałam czegoś innego, o bardziej wyrazistym smaku. Gdy jedna z dziewczyn opowiedziała, że u niej w domu do kapusty dodawało się odrobinę mięsa i sera, to od razu stwierdziłam, że to coś dla mnie. Intuicja mnie nie zawiodła: „vărzări” z tym farszem jest pyszne! Naprawdę polecam, zwłaszcza, jeśli ktoś lubi smak naszych swojskich kapuśniaczków... Dodam jeszcze, że „plăcinte” mogą mieć różną formę, ja wybrałam opcję pieczenia w dużej, prostokątnej formie, a potem krojenia ciasta na kwadraty.


Składniki:

· 30 dkg mąki
· 10 g drożdży
·
1 łyżeczka cukru
· 100 g smalcu (dałam masło)
· 100 ml ciepłego mleka
· 1 jajko
· 1 łyżeczka soli
· 1 mała główka kapusty
· 1 cebula
· 20 dkg wołowiny
· 20 dkg sera bryndza lub feta (u mnie: feta)
· świeża szałwia
· sól i pieprz

Cebulę pokroić i podsmażyć na patelni. Dodać poszatkowaną kapustę i pokrojone mięso, dusić na małym ogniu przez ok. 30 min., aż kapusta zmięknie. Dodać ser, wymieszać, doprawić szałwią, solą i pieprzem, odstawić do ostudzenia.
Drożdże rozrobić z cukrem i ciepłym mlekiem, odstawić na chwilkę, aż podrosną. Dodać mąkę, jajko, sól i masło. Wyrobić gładkie i elastyczne ciasto. Odstawić w cieple do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę. Wyrośnięte ciasto rozwałkować, podzieli­ć na dwie części. Jedną częścią ciasta wyłożyć spód formy, rozłożyć na niej farsz kapuściany i przykryć drugą częścią ciasta. Powierzchnię posmarować mlekiem lub jogurtem. Piec w nagrzanym piekarniku w temp. 180°C przez ok. 30 min. Można podawać jeszcze ciepłe, ale nam lepiej smakowało, jak było już dobrze ostudzone.


Posted in Etichette: , | 11 commenti

Sałatka z ciecierzycy, buraków i kaszy orkiszowej

Za ciecierzycą przepadam i spożywam jej ogromne ilości. Takie samo uwielbienie żywię dla buraków i kaszy orkiszowej, nic więc dziwnego, że prezentowana poniżej sałatka jest moim domowym hitem. Mogę ją jeść na okrągło i jakoś nigdy mi się nie nudzi. W jej smaku jest coś takiego, co uwodzi mnie z każdym kęsem, a towarzysząca konsumpcji refleksja na temat walorów zdrowotnych tej potrawy zawsze wprawia mnie w dobry humor:) Jeśli mielibyście problemy ze znalezieniem kaszy orkiszowej, to można ją zastąpić kaszą jęczmienną lub gryczaną, choć ja osobiście uważam, że to właśnie orkisz jest najlepszym partnerem dla ciecierzycy...


Składniki (na 4 porcje):

· 2 szklanki ciecierzycy
· 2 ugotowane buraki
· 1 szklanka kaszy orkiszowej
· 1 jabłko
· 1 niewielka cebula
· 1 mały fenkuł (lub pół dużego)
· kilkanaście listków świeżej mięty
· sok z połowy cytryny
· sól i pieprz

Dzień wcześniej włożyć ciecierzycę do wody i zostawić do namoczenia przez całą noc. Następnego dnia ugotować oddzielnie ciecierzycę i kaszę orkiszową, odcedzić, ostudzić, wymieszać. Dodać pokrojone warzywa i jabłko, wymieszać, doprawić majonezem, sokiem cytrynowym i przyprawami. Na końcu dodać poszatkowaną miętę. Wstawić do lodówki na godzinę. Sałatkę podawać lekko schłodzoną.

Posted in Etichette: | 15 commenti

Insalata greca di patate e sardine

… czyli grecka sałatka z ziemniaków i sardynek. Być może nie jest to zbyt zachcająca nazwa, ale zapewniam, że warto wypróbować ten przepis. Ja zazwyczaj unikam sałatek ziemniaczanych, ale tym razem postanowiłam się przełamać: już sam fakt, że autorką receptury jest Tessa Kiros („Falling cloudberries”) był dla mnie gwarancją, że to musi być coś dobrego. I nie zawiodłam się: sałatka jest aromatyczna, nie za ciężka, orzeźwiająca, a jednocześnie sycąca. Idealna na upalne dni, zwłaszcza na pikniki lub długie, leniwe obiady na tarasie... Jak twierdzi Tessa, ten przepis ma greckie korzenie, choć jak dla mnie jest w nim coś z północnych klimatów :). Tak czy owak, jest to pyszne, letnie danie dla wielbicieli zdecydowanych smaków. Polecam!


Składniki (dla 4-6 osób):

· 1,5 kg ziemniaków
· 1 duża cebula
· 3 łyżki kaparów
· 2 puszki sardynek
· 4 jajka na twardo
· ok. 100 g oliwek
· pęczek pietruszki (posiekanej)
· sok z 1 cytryny
· sól, pieprz
· oliwa

Ziemniaki ugotować, ostudzić, pokroić na mniejsze kawałki. Cebulę pokroić w dowolny sposób. Sardynki rozgnieść widelcem. 3 jajka posiekać na małe cząstki, 1 jajko zostawić do dekoracji. Kapary dobrze opłukać. Wymieszać wszystkie składniki, doprawić sokiem z cytryny, oliwą, solą i pieprzem. Udekorować kilkoma oliwkami i cząstkami jajka na twardo. Podawać natychmiast, najlepiej z grzankami lub świeżą bagietką.

Posted in Etichette: | 4 commenti

Älplermagronen

Tym razem w podróży kulinarnej Z widelcem po Europie zatrzymujemy się w Szwajcarii. "Älplermagronen" (zwane też "Älplermaccaronen" lub "maccheroni dell’alpigiano") to rodzaj zapiekanki makaronowej z obfitym dodatkiem ziemniaków, cebuli i żółtego sera. Danie to ma korzenie w tradycji kuchni włoskiej. Włosi uważają, że zostało ono wymyślone przez jednego z ich krajanów, pracujących w XIX wieku przy budowie dróg w szwajcarskich Alpach. Jednak w sposobie przyrządzania tej potrawy widać już wyraźne wpływy niemieckie (ach, ta śmietana!). Poniżej przedstawiam klasyczną wersję Älplermagronen, z niewielką tylko modyfikacją z mojej strony: otóż pozwoliłam sobie wzbogacić smak całości, dodając świeżą szałwię i rozmaryn. Nieskromnie uważam, że to było bardzo dobre posunięcie, bo dzieki temu danie zyskało na aromacie i wyrazistości.


Składniki:

· 400-500 g makaronu (najlepiej maccheroni, penne itp.)
· 5 ziemniaków
· 2 cebule
· 2 ząbki czosnku
· 2 łyżki masła
· 300-400 g startego sera typu Gruyère, Sbrinz, Emmental (u mnie Emmental)
· 400 g śmietany (zbuntowałam się przeciwko dodatkowym kaloriom i zastąpiłam chudym jogurtem naturalnym...)
· sól, pieprz, gałka muszkatołowa
· świeża szałwia i rozmaryn

Cebulę i czosnek pokroić, zeszklić na maśle na patelni. Ziemniaki obrać, pokroić w kostkę, ugotować w lekko osolonej wodzie. Wymieszać śmietanę z przyprawami i ziołami. Makaron ugotować al dente, wymieszać z ziemniakami. W naczyniu żaroodpornym układać warstwami makaron z kartoflami, cebulę i starty ser. Każdą warstwę zalać śmietaną. Powierzchnię zapiekanki posypać odrobiną startego sera i ziołami. Wstawić do piekarnika na kwadrans (u mnie w temp. 200°C), tak by ser się rozpuścił i wszystkie smaki dobrze się połączyły. Podawać gorące, najlepiej z dodatkiem pokrojonego jabłka lub marmolady jabłkowej.

Posted in Etichette: , | 4 commenti

Focaccia pugliese (con i pomodorini)

foodelek: przepisy tygodnia

Charakterystyczna focaccia z Apulii, wysoka, pulchna, pokryta aromatycznymi pomidorkami. Jedna z najsmaczniejszych, jakie kiedykolwiek jadłam. Jedna z najlepszych, jakie kiedykolwiek własnoręcznie przygotowałam. Jedna z najszybciej zjedzonych... Jedna jedyna w swoim rodzaju – pyszna!


Składniki:

Na zaczątek:

· 100 g mąki
· 50 g wody
· 5 g świeżych drożdży

Zagnieść ciasto, odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na 1-1,5 godz.

Na ciasto:

· 400 g mąki
· 50 g wody
· 10 g świeżych drożdży
· 3 łyżki jogurtu naturalnego
· 4 łyżki oliwy
· 1 łyżeczka soli
· 30 dkg pomidorów ciliegini (tzw. koktajlowe)
· rozmaryn

Z podanych wyżej składników zagnieść ciasto, następnie połączyć je z zaczątkiem. Tak długo wyrabiać, aż wszystko dobrze się połączy i powstanie gładkie i elastyczne ciasto. Odstawić do wyrośnięcia na ok. 1,5 godz. Rozwałkować (ciasto powinno być wysokie na 1,5-2 cm.). Na powierzchni ciasta porobić wgłębienia lub nacięcia, w które należy delikatnie wciskać kawałki pomidorów. Posypać rozmarynem i odrobiną soli. Odstawić na pół godziny. Piec w temp. ok 180°C przez 25-30 min.


Posted in Etichette: | 19 commenti

Drożdżowe ciasto z brzoskwiniami z kruszonką

Debiutuję w Weekendowej Cukierni. Przepis tej trzeciej edycji był tak zachęcający, że nie mogłam go sobie odpuścić. Tak bardzo lubię drożdżowe wypieki, że propozycja Margot zauroczyła mnie natychmiast i z ogromną przyjemnością wypróbowałam jej przepis. Warto było, ot co!:) Ciasto wyszło pulchne i aromatyczne, a połączenie brzoskwiń, budyniu i migdałów pięknie stopiło się ze smakiem drożdżowego spodu. Temu wypiekowi nie zaszkodził nawet fakt, że zagapiłam się i przetrzymałam go w piekarniku:) Ciasto było przepyszne – było, bo jest już tylko wspomnieniem, zdecydowanie zbyt szybko zniknęło z naszego stołu...



Składniki:
Ciasto:
  • 210 g mąki pszennej
  • 40 g mąki orkiszowej(nie ma informacji czy razowej czy białej, zresztą myślę ,że jak ktoś nie ma można spokojnie o tą ilość zwiększyć ilość mąki pszennej )
  • 1 łyżką mleka w proszku
  • 100 g wody
  • 25 g cukru
  • 50 g masła
  • 20 g świeżych drożdży
  • 3 g soli

Nadzienie:

  • 1 puszka brzoskwiń- taka ok. 850 g- (450 g samych owoców)
  • 1 budyń waniliowy w proszku (taki na 500 ml mleka)
  • 350 ml mleka
  • 8 łyżek soku z brzoskwiń

Kruszonka:

  • 75 g masła
  • 75 g cukru brązowego
  • 100 g mąki
  • 1 szczypta soli
  • 50 g płatków migdałów (nie miałam, użyłam posiekanych migdałów)

Mleko w proszku rozpuścić w wodzie, dodać drożdże i wymieszać. Wszystkie składniki - oprócz soli przełożyć do miski z robota kuchennego i zagniatać na 1,5 biegu ok. 4 min. Dodać sol i mieszać jeszcze 5 min na 2 biegu. Ciasto przykryć i zostawić do wyrośnięcia na 60 min.

Budyń waniliowy ugotować w 350 ml mleka, resztę zgodnie z instrukcja na opakowaniu, dodać sok z brzoskwiń,wymieszać. Ostudzić. Ciasto rozwałkować na wielkość dużej blachy, wysmarowanej tłuszczem i przełożyć na nią ciasto. Rozsmarować budyń (ja dodatkowo posypałam budyń rodzynkami) i zostawić na 30 min.

Kruszonka: cukier wymieszać z mąką i solą. Dodać masło w małych kawałkach i wygniatać, aż zrobi się kruszonka. Dodać płatki migdałowe. Brzoskwinie pokroić w ósemki i rozłożyć na budyniu. Całość posypać kruszonka. Piec w nagrzanym piekarniku w 200 st. - 25-30 min.



Posted in Etichette: | 9 commenti

Strucla drożdżowa z serem i bakaliami

Tradycyjny wypiek staropolski. Dzięki A.E.Stawskiej i jej wspaniałej „Kuchni kresowej z Podlasia” dowiedziałam się, że już trzynastowieczne polskie źródła pisane wymieniają wśród wielu wypieków tajemniczy „tortae” opisywany jako zawijane ciasto z serem w środku i słodzone miodem. Takie strucle drożdżowe ze słodkim nadzieniem serowym były przez stulecia nieodłącznym elementem biesiad. Podawano je, rzecz jasna, na koniec posiłku. Z czasem nadzienie ciasta uległo różnym modyfikacjom i tak obok klasycznej strucli serowej pojawiły się też te makowe, orzechowe, migdałowe... Ten słodki drożdżwy wypiek cieszył się nieustannym powodzeniem. Dziś traktowany jest może troszkę po macoszemu, ale nadal pojawia się w naszych jadłospisach. Powiedzmy sobie szczerze, czy jest ktoś w Polsce, kto nigdy nie jadł strucli? Chyba nie...


Na ciasto:

· 1 kg mąki
· 25 dkg masła lub margaryny
· 30 dkg cukru
· 40 g drożdży
· 8 żółtek
· pół litra mleka
· pół łyżeczki soli
· 1-2 kieliszki miodu pitnego (ewentualnie można zastąpić zwykłym miodem z odrobiną alkoholu)

Na masę serową:

· 60 dkg białego sera
· 4 jajka
· 5 dkg masła lub margaryny
· 10 dkg cukru
· 15 dkg bakalii

Przygotować rozczyn: drożdże rozetrzeć z 3-4 łyżkami cukru, dodać ciepłego szklankę mleka i 30 dkg mąki. Rozczyn przykryć i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok. 1 godz.
Zmiksować żółtka z cukrem, wlać do miski, dodać mąkę i sól, wlać wyrośnięty rozczyn, dodać podgrzane mleko i miód, wszystko razem wyrobić na gładkie ciasto. Jako ostatni składnik dodać miękkie masło i dobrze wyrobić. Ciasto przykryć i odstawić do wyrośnięcia (u mnie: 2 godz.).
Przygotować nadzienie: masło utrzeć z cukrem, dodać żółtka i ser, zmiksować na jednolitą masę. Dodać białka ubite na pianę, wsypać bakalie, delikatnie wymieszać.
Wyrośnięte ciasto podzielić na cztery części. Każdą z nich rozwałkować na prostokąt grubości pół centymetra. Rozsmarować równomiernie masę serową. Zwinąć ciasta w rulon. Włożyć do blaszek wysmarowanych tłuszczem i wysypanych mąką. Wierzch posmarować rozmąconym jakiem\jogurtem\mlekiem i pozostawić do wyrośnięcia na ok. 30 minut. Podrośnięte strucle wstawić do gorącego piekarnika i piec w temp. 180°C przez 35-40 min.
Gotowe ciasto można polukrować, ale jest wyśmienite i bez lukru.
U mnie strucla była tylko jedna, bo zrobiłam z 1\4 składników. Wyszła tak dobra, że nie zdążyłam zrobić zdjęcia całości, bo chłopcy od razu rzucili się do krojenia ciasta na kawałki:)




Posted in Etichette: | 10 commenti

La tarte aux poires et amandes

foodelek: przepisy tygodnia

… czyli tarta z gruszkami i migdałami. To ciasto przygotowałam w ramach kulinarnej podróży europejskiej, zabawy zorganizowanej przez Irenę i Andrzeja. Mimo że idea akcji bardzo mi się podoba, to jak na razie nie wniosłam zbyt wiele do tej zabawy. Postanowiłam jednak się poprawić i raz na jakiś czas stołować sie w wybranym kraju Europy. Tym razem padło na Wielkie Księstwo Luksemburskie, którego tradycje kulinarne są mocno naznaczone wpływami państw ościennych. Luksemburg słynie więc, między innymi, ze swoich pysznych tart owocowych, które powstają w oparciu o stare receptury francuskie. Przejrzałam z ciekawością menu kilku najważniejszych hoteli luksemburskich i ze wszystkich tart, które pojawiały się w ich ofertach, wybrałam do spróbowania "la tarte aux poires et amandes" – wybór o tyle dla mnie korzystny, że na jednym z włoskich blogów (Non sparate al cuoco!) widziałam już przetłumaczony przepis i odetchnęłam z ulgą na myśl, że nie będę musiała męczyć się z odcyfrowaniem francuskiego:) To była bardzo dobra decyzja: tarta wyszła pyszna i przepis (z moimi kilkoma modyfikacjami) mogę wszystkim szczerze polecić. Choć nigdy nie widziałam na własne oczy deserów, jakie jadają mieszkańcy Luksemburga, to tak właśnie wyobrażam sobie ich wspaniałe kruche ciasta z owocami…


Składniki:

Na ciasto (la pasta brisèe pralinèe):


· 200 g mąki
· 50 g cukru
· 50 g łezek czekoladowych (lub pociętej na drobne kawałki gorzkiej czekolady)
· 125 g masła
· szczypta soli
· 2 łyżki zimnej wody

Z podanych składników zagnieść ciasto i włożyć do lodówki na przynajmniej godzinę (najlepiej na całą noc).

Na warstwę kremowo-owocową:

· 4 miękkie, słodkie gruszki
· 70 g pokruszonych migdałów
· 50 g cukru
· 50 g masła
· 1 jajko
· 3 łyżki mąki ziemniaczanej
· 100 ml śmietany lub jogurtu naturalnego (u mnie: jogurt)
· wanilia lub esencja waniliowa
· cynamon i brązowy cukier (do posypania)

Rozpuścić masło, wymieszać z jogurtem, a następnie z cukrem, mąką, migdałami i jajkiem. Dodać wanilię do smaku, dokładnie wymieszać. Gruszki obrać, pokroić na plasterki.
Wyjąć ciasto z lodówki i wyłożyć nim okrągłą formę. Tak przygotowany spód wstawić do nagrzanego piekarnika i piec w temp. 180°C przez 20 min. (u mnie: kwadrans). Na podpieczone ciasto wylać krem, następnie ułożyć cząstki gruszek. Posypać cynamonem i brązowym cukrem. Wstawić ponownie do piekarnika i piec ok. 30 min. (moja tarta była gotowa już po 20 minutach).


Posted in Etichette: | 22 commenti

Torta salata ai porri

... czyli wytrawne ciasto z porami. To jedna z moich ulubionych kombinacji porowo-serowych, którą można przyrządzać właściwie na dowolnym spodzie: ja najbardziej lubie ciasto francuskie i pasta brisée, ale świetnie się też sprawdza drożdżowe. A na cieście: pory, gorgonzola, mozzarella, parmezan. I do tego oliwki, mmmm.... jak dla mnie, delicje!


Składniki:

· dowolne ciasto na spód
· 2 duże pory
· pół cebuli
· 120-130 g sera gorgonzola
· 1 duża mozzarella
· 3-4 łyżki startego parmezanu
· 2 jajka
· pół szklanki mleka
· 3 łyżki bułki tartej
· kilkanaście oliwek
· oliwa
· sól, pieprz, gorczyca, tymianek

Ciastem wyłożyć okrągłą formę. Mozzarellę i gorgonzolę pokroić na kawałki. Pory i cebulę posiekać, smażyć na oliwie na patelni, aż do zeszklenia. Doprawić solą, pieprzem, gorczycą i tymiankiem. Zestawić z ognia, wymieszać ze wszystkimi serami i z bułką tartą. Jajka rozbełtać z mlekiem, dodać do masy porowo-serowej, dokładnie wymieszać i w razie potrzeby doprawić ponownie przyprawami. Dodać oliwki, wymieszać, przełożyć wszystko do formy z ciastem. Posypać tymiankiem. Piec w temp. 180°C przez ok. 30 minut.
Taka torta ai porri jest pyszna zarówno na ciepło, jak i na zimno.

Przepis dedykowany Asi K. – już ona wie, dlaczego:)




Posted in Etichette: | 7 commenti

Spaghetti con capperi e limone

... czyli spaghetti z kaparami i cytryną. To taki rodzaj makaronu, który bardzo trudno opisać: jak się patrzy na gotowe danie, to właściwie nic szczególnego nie wida­ć, ot, kilka spaghetti na krzyż, dwa-trzy kapary i garść płatków parmezanu. A tymczasem jest w tej potrawie tyle smaków do odkrycia: przede wszytkim cytryna, połączona w jedno z bazylią, przełamana sardynkami, złagodzona odrobiną mleka, podkreślona kaparami, doprawiona parmezanem... Genialne połączenie! I choć na pierwszy rzut oka tego nie widać, to już po pierwszym kęsie staje się jasne, że spaghetti w tej cytrynowej wersji są naprawdę wyjątkowe. Nie pozostaje nic innego, jak z pokorą docenić tradycyjne receptury Włochów, którzy przecież doskonale wiedzą, jak wielką niespodzianką kulinarną może się okazać skromny talerz pasty...


Składniki (na 4 porcje):

· 100 g masła
· 1 mała puszka sardynek (w sosie własnym lub w oliwie)
· sok z 1 cytryny
· 2 łyżeczki kaparów
· garść świeżej, poszatkowanej bazylii
· pół szklanki mleka
· parmezan (częściowo drobno starty, częściowo w płatkach)
· 350-400 g spaghetti
· sól i pieprz

Rozpuścić masło na patelni, dodać rozdrobnione widelcem sardynki. Smażyć na małym ogniu, dodając stopniowo sok z cytryny, mleko, bazylię i kapary. Całość doprawić solą i pieprzem. Ugotować spaghetti i gdy są al dente, wrzucić na patelnię z sosem i trzymać przez chwilę na ogniu, aż wszystkie smaki dobrze się połączą, a sos dokładnie oblepi makaron. Dodać starty parmezan, starannie wymieszać. Gorące spaghetti przełożyć do talerzy. Gotowe danie posypać parmezanem w płatkach i udekorować bazylią.


Posted in Etichette: | 11 commenti