Friselle con pomodori freschi

Wróciłam! Pierwsza faza wakacji kalabryjskich została zakończona, następny wyjazd w „dzikie ostępy” południowych Włoch odbędzie się w sierpniu… W Kalabrii jak zawsze miło było, tylko ciurkiem padało, mam nadzieję, że w sierpniu pogoda będzie lepsza. Na szczęście warunki atmosferyczne nie mają żadnego wpływu na rozkosze stołu, tak więc do woli kosztowaliśmy różnych specjałów kalabryjskiej kuchni. Jedno z najlepszych, a zarazem najprostszych dań to "friselle con pomodri freschi", czyli rodzaj sucharów podawanych ze świeżymi pomidorami, oregano, bazylią i polanych przepyszną oliwą. Brzmi może banalnie, ale za to jak smakuje… Niebo w gębie!


Friselle (przepis podstawowy na ciasto)

Składniki:

· 1 kg mąki (najlepiej pszennej razowej)
· 40 g drożdży
· szczypta soli
· ciepła woda (na oko)

Rozrobić drożdże w ciepłej wodzie z solą, połączyć je z 200 g mąki i odstawić ciepłe miejsce na 30 minut. Do pozostałych 800 g mąki dodać trochę ciepłej wody, wymieszać i połączyć z wyrośniętymi drożdżami. Uformować dwa podłużne bochenki (jeżeli chcemy mieć dziurkę w środku, to ciasto należy uformować wokół specjalnego metalowego prętu ze stali nierdzewnej). Odstawić ciepłe miejsce na 2 godziny, aż ciasto powoi objętość). Piec w temp. 200 stopni przez 20-30 minut. Ostudzone bochenki pokroić na kromki, ułozyć na blasze i wstawić ponownie do pieca. Piec w temp. 200 stopni, aż kromki nabiorą ciemnobrązowego koloru i staną się bardzo twarde. Tak przygotowane friselle należy szczelnie zapakować w foliowe worki. Przechowywać w suchym miejscu, nawet przez wiele miesięcy.


Friselle con pomodori freschi:

Składniki:

· gotowe friselle
· świeże, bardzo dojrzałe pomodory
· świeże oregano i bazylia
· dobrej jakości oliwa
· sól, ewentualnie pieprz

Zamoczyć friselle w zimnej wodzie na ok. 1-2 minuty, tak by lekko zmiękkły. Odsączyć, ułożyć na talerzach. Pomidory pokroić na drobne kawałki, wymieszać z posiekanym oregano i bazylią, porozkładać na miękkich sucharach. Doprawić solą i pieprzem, polać obficie oliwą. Je się to w elegancki sposób nożem i widelcem, lub też beztrosko rękami – trzeba tylko uważać na cieknącą po palcach oliwę:)


Posted in Etichette: , |

11 commenti:

  1. margot Says:

    o ,takiego chlebka ,sucharka nie znałam, bardzo mi się podoba oj bardzo

  2. majana Says:

    Tak opisalaś, że ślinka mi cieknie na samą myśl, bo ja takie właśnie dania uwielbiam. Włoskie pyszności,mniam:))
    Pozdrawiam ciepłO:)

  3. margot Says:

    chciałam tylko jeszcze napisać ,że uwielbiam do ciebie zaglądać ,bo tyle pysznych tu rzeczy jest

  4. aga-aa Says:

    czy te sucharki są takie duże czy te talerzyki takie małe? ;)
    fajno że wróciłaś :)

  5. Anna Marta Says:

    Wow, takich friselli nigdy jeszcze nie mialam okazji skosztowac - sa przepiekne! Ale ja na poludnie Wloch nie mam do kogo jechac, che peccato! ;)

  6. Konsti Says:

    Dziekuje za mile slowa!
    Aga, ja tez sie ciesze, ze wrocilam, brakowalo mi blogowania i czytania innych blogow... A sucharki sa dosc duze, maja tak po 15-18 cm srednicy.
    Margot, coz moge powiedziec, odzwajemnie sie stwierdzajac szczerze, ze ja tez uwielbiam do ciebie zagladac i ogladac, co tam dobrego upichcilas:)
    Majanko, ty juz wiesz, na wloskie pysznosci zapraszam do Pizy:)
    Anno Marto, ja tez nigdzie indziej nie widzialam takich friselli, tylko w Kalabrii i Apulii. Tam mozna je normalnie kupic sklepach, w mniejszych lub wiekszych workach. I ile rodzajow do wyboru! A w Toskanii nigdy sie nie natknelam na tego typu suchary. Rzeczywiscie peccato:)
    Dziewczyny, usciski i pozdrowienia dla Was wszystkich!

  7. Adrijah Says:

    fajne sucharki. a z pomidorami i przyprawami to już w ogóle muszą być super

  8. Bea Says:

    No wlasnie, proste i smakowite! I o to chodzi :)
    Mam nadzieje, ze w drugiej czesci wakacji pogoda bardziej dopisze :)

    Pozdrawiam!

  9. Olciaky Says:

    Bardzo podoba mi się ten przepis-inny,a zarazem tak prosty:)

  10. Konsti Says:

    Macie racje, dziewczyny, takie najprostsze dania sa zazwyczaj najsmaczniejsze. A ze friselle juz na zawsze kojarzyc mi sie beda z Kalabria, to, korzystajac z okazji, postanowilam pokazac je na blogu. Zreszta moj Kalabryjczyk prosil, zebym je uwiecznila, bo te proste sucharki z pomidorami przypominaja mu rodzinne strony. Ciesze sie, ze i Wam sie podobaja.
    Pozdrawiam serdecznie.

  11. zemfiroczka Says:

    I właśnie za to lubię kuchnię włoską - smak ukryty w prostocie. Mniam! :)