3.7.09

Friselle con pomodori freschi

Wróciłam! Pierwsza faza wakacji kalabryjskich została zakończona, następny wyjazd w „dzikie ostępy” południowych Włoch odbędzie się w sierpniu… W Kalabrii jak zawsze miło było, tylko ciurkiem padało, mam nadzieję, że w sierpniu pogoda będzie lepsza. Na szczęście warunki atmosferyczne nie mają żadnego wpływu na rozkosze stołu, tak więc do woli kosztowaliśmy różnych specjałów kalabryjskiej kuchni. Jedno z najlepszych, a zarazem najprostszych dań to "friselle con pomodri freschi", czyli rodzaj sucharów podawanych ze świeżymi pomidorami, oregano, bazylią i polanych przepyszną oliwą. Brzmi może banalnie, ale za to jak smakuje… Niebo w gębie!


Friselle (przepis podstawowy na ciasto)

Składniki:

· 1 kg mąki (najlepiej pszennej razowej)
· 40 g drożdży
· szczypta soli
· ciepła woda (na oko)

Rozrobić drożdże w ciepłej wodzie z solą, połączyć je z 200 g mąki i odstawić ciepłe miejsce na 30 minut. Do pozostałych 800 g mąki dodać trochę ciepłej wody, wymieszać i połączyć z wyrośniętymi drożdżami. Uformować dwa podłużne bochenki (jeżeli chcemy mieć dziurkę w środku, to ciasto należy uformować wokół specjalnego metalowego prętu ze stali nierdzewnej). Odstawić ciepłe miejsce na 2 godziny, aż ciasto powoi objętość). Piec w temp. 200 stopni przez 20-30 minut. Ostudzone bochenki pokroić na kromki, ułozyć na blasze i wstawić ponownie do pieca. Piec w temp. 200 stopni, aż kromki nabiorą ciemnobrązowego koloru i staną się bardzo twarde. Tak przygotowane friselle należy szczelnie zapakować w foliowe worki. Przechowywać w suchym miejscu, nawet przez wiele miesięcy.


Friselle con pomodori freschi:

Składniki:

· gotowe friselle
· świeże, bardzo dojrzałe pomodory
· świeże oregano i bazylia
· dobrej jakości oliwa
· sól, ewentualnie pieprz

Zamoczyć friselle w zimnej wodzie na ok. 1-2 minuty, tak by lekko zmiękkły. Odsączyć, ułożyć na talerzach. Pomidory pokroić na drobne kawałki, wymieszać z posiekanym oregano i bazylią, porozkładać na miękkich sucharach. Doprawić solą i pieprzem, polać obficie oliwą. Je się to w elegancki sposób nożem i widelcem, lub też beztrosko rękami – trzeba tylko uważać na cieknącą po palcach oliwę:)


11 commenti:

margot ha detto...

o ,takiego chlebka ,sucharka nie znałam, bardzo mi się podoba oj bardzo

majana ha detto...

Tak opisalaś, że ślinka mi cieknie na samą myśl, bo ja takie właśnie dania uwielbiam. Włoskie pyszności,mniam:))
Pozdrawiam ciepłO:)

margot ha detto...

chciałam tylko jeszcze napisać ,że uwielbiam do ciebie zaglądać ,bo tyle pysznych tu rzeczy jest

aga-aa ha detto...

czy te sucharki są takie duże czy te talerzyki takie małe? ;)
fajno że wróciłaś :)

Anna Marta ha detto...

Wow, takich friselli nigdy jeszcze nie mialam okazji skosztowac - sa przepiekne! Ale ja na poludnie Wloch nie mam do kogo jechac, che peccato! ;)

Konsti ha detto...

Dziekuje za mile slowa!
Aga, ja tez sie ciesze, ze wrocilam, brakowalo mi blogowania i czytania innych blogow... A sucharki sa dosc duze, maja tak po 15-18 cm srednicy.
Margot, coz moge powiedziec, odzwajemnie sie stwierdzajac szczerze, ze ja tez uwielbiam do ciebie zagladac i ogladac, co tam dobrego upichcilas:)
Majanko, ty juz wiesz, na wloskie pysznosci zapraszam do Pizy:)
Anno Marto, ja tez nigdzie indziej nie widzialam takich friselli, tylko w Kalabrii i Apulii. Tam mozna je normalnie kupic sklepach, w mniejszych lub wiekszych workach. I ile rodzajow do wyboru! A w Toskanii nigdy sie nie natknelam na tego typu suchary. Rzeczywiscie peccato:)
Dziewczyny, usciski i pozdrowienia dla Was wszystkich!

Adrijah ha detto...

fajne sucharki. a z pomidorami i przyprawami to już w ogóle muszą być super

Bea ha detto...

No wlasnie, proste i smakowite! I o to chodzi :)
Mam nadzieje, ze w drugiej czesci wakacji pogoda bardziej dopisze :)

Pozdrawiam!

Olciaky ha detto...

Bardzo podoba mi się ten przepis-inny,a zarazem tak prosty:)

Konsti ha detto...

Macie racje, dziewczyny, takie najprostsze dania sa zazwyczaj najsmaczniejsze. A ze friselle juz na zawsze kojarzyc mi sie beda z Kalabria, to, korzystajac z okazji, postanowilam pokazac je na blogu. Zreszta moj Kalabryjczyk prosil, zebym je uwiecznila, bo te proste sucharki z pomidorami przypominaja mu rodzinne strony. Ciesze sie, ze i Wam sie podobaja.
Pozdrawiam serdecznie.

zemfiroczka ha detto...

I właśnie za to lubię kuchnię włoską - smak ukryty w prostocie. Mniam! :)