Pastiera napoletana

"Pastiera napoletana", tradycjonalne ciasto wielkanocne z Kampanii, to przepyszny słodki wypiek na bazie sera ricotta i ugotowanej pszenicy, z dodatkiem kandyzowanych owoców, cynamonu oraz aromatu pomarańczowego. Niebo w gębie! W tym roku nie udało mi się przygotować tego ciasta na Wielkanoc, ale co tam, kalendarz swoje, a ja swoje: jak znowu naszła mnie na nie ochota, to w końcu upiekłam je kilka dni temu! "Pastiera" nie jest trudna do zrobienia, ale dość absorbująca w pierwszej, bardzo nudnej fazie przygotowań: ja miałam surowe ziarna pszenicy, które musiałam wcześniej namoczyć; i tak stały namoczone przez 2-3 dni, zalewałam je gorącą wodą rano i wieczorem, czasem zmieniałam wodę częściej. Potem ugotowałam namoczoną pszenicę we wrzątku, co trwało ze 2-3 godziny. Dopiero tak przygotowana pszenica nadawała się do dalszej obróbki... Ale potem idzie już gładko, wszystko odbywa się na zasadzie dodaj i wymieszaj:) Przepis („La pastiera di Antonia” Paoli, z moimi kilkoma modyfikacjami) naprawdę gorąco polecam, ciasto wychodzi świetne i ma niesamowity smak!




Składniki:

Na ciasto:
· 500 g mąki
· 200 g smalcu (dałam masło)
· 200 g cukru (dałam tylko 100 g)
· 60-70 g wody
· szypta soli

Z podanych składników wyrobić ciasto, odłożyć je na kilka godzin do lodówki.

Na nadzienie (1 część):
· 250 g ugotowanej wcześniej pszenicy
· 300 g mleka
· 1 łyżka smalcu (dałam masło)
· otarta skórka z 1 cytryny
· szczypta soli

Zagotować wszystko razem, aż do wchłonięcia całego mleka przez pszenicę. Powinna powstać kremowa masa (ja, gdy skończyłam gotować, zmiksowałam całość, ale tak, by część ziaren pszenicy pozostała w całości, w efekcie moja masa byla lekko „chropowata”).

Na nadzienie (2 część):
· 400 g ricotty
· 6 jaj
· 350 cukru (dałam tylko 200 g)
· dowolna ilość owoców kandyzowanych (według mnie przynajmniej 1 szklanka to minimum; dałam papaję i skórkę pomarańczową)
· aromat pomarańczowy
· 2 łyżki „crema pasticcera” (ja nie miałam i wybrałam drogę na skróty:  wymieszałam po prostu 2 łyżki gęstej śmietany z odrobiną cukru waniliowego i kroplą soku z cytryny)
· cynamon do smaku
· pół filiżanki kawy espresso (ok. 2 łyżki)

Wymieszać wszystkie składniki, następnie dodać je do ugotowanej pszenicy, ponownie wymieszać. Masa powinna być dość płynna, jeśli tak nie jest, dodać trochę mleka. Okrągłą formę wyłożyć przygotowanym wcześniej kruchym ciastem, z kawałka ciasta powycinać paski do ułożenia na powierzchni wypieku. Wlać nadzienie, wyrównać, ułożyć krateczkę z pasków. Piec w temp. 200°C przez 30-40 min., następnie w 180°C przez kolejne 40 min. (u mnie wystarczyło 30 min. w 200° i 30 min. w 180°). Ostudzić w wyłączonym piekarniku. Odstawić ciasto na przynajmniej 1 dzień, by „odpoczęło”. Przed podaniem posypać cukrem pudrem (pominęłam).







Posted in Etichette: |

13 commenti:

  1. rain.drop Says:

    Wygląda bardzo ciekawie i juz sobie wyobrażam, jak wspaniale musi pachnieć! :))

  2. KUCHARNIA, Anna-Maria Says:

    Przepiękne ciasto! I te smaki! Szkoda, że nie ma go dziś u mnie na stole ;)
    Pozdrawiam serdecznie i bardzo dziękuję za życzenia :D

  3. Just My Says:

    intrygujące! ślicznie wygląda...

  4. majana Says:

    Wygląda niezwykle apetycznie! Zjadłabym kawałeczek do kawki, którą właśnie piję:)

    Pozdrawiam:)

  5. grazyna Says:

    Pięknie wygląda a smak sobie wyobrażam :)

  6. Zaytoon Says:

    Jakoś nigdy mi nie po drodze z pszenicą. Za każdym razem coś idzie nie tak, kiedy przygotowuję z nią wypieki...

    Pastiera wygląda cudnie!

  7. evenka Says:

    Hmmm... z pszenicą. Bardzo ciekawy przepis , jeszcze nigdy nic takiego nie jadłam. Do tego ciasto jest tak ładnie ozdobione i ten apetycznie wyglądający środek - aż kusi , żeby spróbować :-)

  8. Usagi Says:

    A ja mam pszenicę. Specjalnie kupiłam tuż po świętach, bo pomyślałam, że się przyda. No i co? No i się przyda!
    Tylko małe pytanie - czy zamiast papai, mogę dodać żurawinę i imbir? Bo tego też mam zapasik :)

    Pozdrawiam

  9. asieja Says:

    i ładnie je ozdobiłaś.. minimalistycznie, lubię.

  10. Konsti Says:

    Rain.drop, pachnie wspaniale, a jak smakuje!
    Anno_Mario, to ja dziekuje za mile slowa i pozdrawiam cieplo.
    Just My, przepis naprawde wart wyprobowania, chocby dla samej ciekawosci i checi sprawdzenia, jak smakuje:)
    Majanko, oj, tak, takie ciacho do kawy jest idealne.
    Grazynko, dziekuje!
    Zaytoon, jak masz jakies inne przepisy na wypieki z pszenica, to daj znac, chetnie wyprobuje.
    Evenko, nas tez kusilo, by od razu sprobowac - i jak ciasto zostalo pokrojone, to tak szybko znikalo, ze ledwie zdazylam zrobic zdjecie srodka:)
    Usagi, mysle, ze wybor owocow kandyzowanych i bakalii jest najzupelniej dowolny. A zurawina bylaby pysznym polskim akcentem w takiej pastierze, mnie sie pomysl podoba.
    Asiejko, dziekuje. Minimalizm wynika z moich ograniczonych zdolnosci artystycznych, w ozdabianiu ciast jestem raczej kiepska, wiec zawsze wybieram opcje "mniej to lepiej!":)
    Pozdrawiam serdecznie!

  11. Karolina Says:

    Bardzo intrygujące ciasto, nigdy o nim nie słyszałam. Niesamowite!

  12. katarzyna_sar Says:

    Pięknie wygląda to ciasto, zjadłabym kawałeczek, pewnie super smakuje:-)

  13. Polka Says:

    Ależ ono wygląda! Ta pszenica to bomba sprawa!