Chleb-wieniec słonecznikowy (Weekendowa Piekarnia nr 73)

Zrobiłam wieniec, zrobiłam, był gotowy już w niedzielę wieczorem, ale miałam tyle zajęć, że dopiero dziś jestem w stanie umieścić wpis... Już dawno nie upiekłam tak brzydkiego, a zarazem tak dobrego chleba! A wieniec wyszedł brzydki, bo na skutek niesprzyjających okoliczności wyrastał o wieeeele za długo: nie 3, a 13 godzin! Jak już w końcu wróciłam do domu i zobaczyłam napuchniętą góre chlebowego ciasta na stole, to po prostu odgazowałam je, zrolowałam, wcisnęłam do okrągłej formy z kominem i siup do nagrzanego piekarnika! Szczerze mówiąc, myślałam, że nic z tego nie będzie, w tymczasem, ku mojemu zdumieniu, chleb może kiepsko się prezentował po wyciągnięciu z pieca, ale za to smakował... bosko:) Kalabryjczyk twierdzi, że to jeden z najlepszych wypieków chlebowych, jakie do tej pory wyprodukowałam i jestem skłonna się z nim zgodzić:) Jak widzicie, kromki z mojego wieńca są dość jasne, a to dlatego, że zastąpiłam mąkę żytnią semoliną: ostatnio jemy bardzo dużo ciemnego pieczywa i tak jakoś naszła nas ochota na “bielsze” pieczywo, stąd ta zmiana. Przepraszam za nieciekawe zdjęcie, ale w natłoku różnych obowiązków zapomniałam o sesji fotograficznej:) i w końcu ustrzeliłam tylko jedną fotkę w trakcie przygotowań do poniedziałkowej kolacji... Przepis podaję za gospodynią 73 WP, Kasią z Pokrojone i doprawione.




Składniki:

· 150g żytniego zakwasu
· 300g maki pszennej
· 70g maki żytniej z pełnego przemiału (u mnie: semolina)
· 30g maki pszennej z pełnego przemiału (u mnie: semolina)
· 200g letniej wody
· 100g ziaren słonecznika wcześniej podprażonego na suchej paterni
· 1 łyżka oliwy
· 1 łyżka miodu
· ½ łyżeczki drożdży instant
· 1 łyżeczka soli

Mąkę wymieszać z wodą, tylko żeby się z grubsza połączyły – odstawić na 20 minut. Wymieszać zakwas, miód i drożdże, dodać do mieszaniny maki, na końcu dodać sól. Wyrabiać 10-15 sekund – odstawić na 10 minut.Dodać oliwę, wyrabiać krotko – odstawić na 10 minut. Dodać ziarno słonecznika, krótko wyrobić – odstawić na 1 godzinę w misce wysmarowanej oliwą. Wyjąć z miski, krótko wyrobić, uformować kulę. Dać ciastu odpocząć parę minut. Następnie w kuli ciasta zrobić zagłębienie. Najlepiej robi się je za pomocą własnego łokcia. Tak to podobno formują zawodowi piekarze. Żeby otwór nie zasklepił się w trakcie wyrastania, można go zabezpieczyć zrolowaną ścierką wysypana mąką. Całość ułożyć na blasze wyłożonej papierem, bądź wysypanej mąką desce (jeśli mamy zamiar piec chleb na kamieniu). Odstawić do wyrośnięcia. Chleb Mirabbelki wyrastał 3,5 godziny. Przed włożeniem do piekarnika naciąć dowolnie. Piekarnik podgrzać do temperatury 230°C, piec około 10 min, zredukować temperaturę do 210°C i piec jeszcze ok. 20 min do zbrązowienia skórki.

Posted in Etichette: |

6 commenti:

  1. Paula Says:

    te kromeczki mają wspaniały kształt!

  2. margot Says:

    taka leciutka wersja wyszła , taka leciutka wiosenna :)

  3. majana Says:

    Ślicznie wygląda ten chlebuś:) Bardzo mi się podoba:)

    Pozdrowionka:)

  4. asieja Says:

    chleb z przygodami :-)
    najważniejsze, że pyszny. i dziury ma idealne.

  5. kass Says:

    Mimo wszystko mnie się bardzo podoba, wyglada pysznie!
    Ja będę piekla w weekend, już się cieszę...

  6. Magdalena Says:

    Gratulacje, Konsti. Ja w ogole nie potrafie piec chleba (tzn nigdy do tej pory nie probowalam),