Kurze wątróbki w sosie musztardowym zapiekane w bułce

Minęła już dekada, odkąd opuściłam mury warszawskiego uniwersytetu, a pewne wspomnienia pozostają wciąż zaskakująco żywe. Taki np. bar na Powiślu, który odkryłam przypadkowo podczas mojej pierwszej wizyty w dopiero co otwartym nowym BUWie… Szacowna bilblioteka nie miała jeszcze tego całego zaplecza komercyjnego w nowym gmachu, nic, ino książki, więc w poszukiwaniu jedzenia trzeba było wędrować po okolicy. I tak trafiłam do bardzo warszawskiego baru (niestety, nazwa wyleciała mi z głowy), w którym smunti panowie zamawiali “setę i galaretę”, pani kelnerka miała imponującą trwałą i równie imponujący biust, piwo było z pianą i zimne jak się należy, golonka mówiła, że jest świeżutka, a flaki obowiązkowo pływały w zupie po warszawsku. Charakterystyczną cechą karty dań (wypisanej na tablicy) była mnogość potraw z podrobów. I słusznie: każdy warszawiak z krwi i kości zapytany, co mu się kojarzy ze stołeczną kuchnią, wymieniłby wspomniane flaki po warszawsku, nòżki w galarecie, grzanki z móżdżkiem, ozór cielęcy peklowany, pierogi z dudkami (płuckami wieprzowymi), watróbkę smażoną z cebulą i jabłkami, kaszankę z patelni… Od razu zaznaczam: choć jestem warszawianką od pokoleń, to za podrobami nie przepadam, ale mimo to czasem trafiam na danie tego typu, które zjadam ze smakiem. Tak się zdarzyło w barze na Powiślu, gdzie z krwawej karty dań wybrałam “kurze wątróbki w sosie musztardowym zapiekane w bułce”... do tego zimne piwo… jeden łyk, jeden gryz… i przepadłam:) To było dobre, tak dobre, że jeszcze nie raz wracałam w tamto miejsce, zawsze zamawiając to samo. Lata płyną, baru już nie ma, nie mieszkam w Warszawie, tylko w Pizie, ale co z tego… I tak tęsknie za moim pokracznie pięknym miastem, za niedocenianą przez przyjezdnych stolicą, za moim domem, warszawskim domem. Czasem więc przywołuję w myślach Teosia Piecyka i proponuję mu na obiad nostalgiczne wątróbki w bulce:) “Wiadomo-stolica!”, panie Teoś:)


Zdjęcie tylko jedne i nienajlepsze, ale byłam zbyt głodna, aby zdobyć się na więcej…




(Uwaga! Receptura odtworzona metodą wspomnieniową!)
Składniki:


· 6-8 dużych bułek
· 250 g kurzych wątróbek
· 1 mała cebula
· 100 g ugotowanej kapusty
· 4 łyżki ugotowanego zielonego groszku (może być z puszki)
· 1 łyżka miodu
· 2-3 łyżki dobrej musztardy (użyłam Dijon)
· 1 łyżka octu jabłkowego
· sok z cytryny (do smaku)
· sól i pieprz
· masło (do smażenia)
· odrobina dowolnego pokrojonego sera i poszatkowanego szczypiorku (opcjonalnie)


Cebulę zeszklić na maśle, dodać kapustę, groszek i drobno pokrojone kurze wątróbki. Smażyć na małym ogniu przez ok. 10 min. Następnie dodać miód i musztradę, dobrze wymieszać, doprawić octem, sokiem z cytryny, solą i pieprzem (zalecane jest szczególnie hojne dozowanie pieprzu, całość powinna być dość mocna w smaku). Podgrzewać wszystko przez chwilę. Bułki poprzekrajać na pół, wydrążyć. Do “dolnej” części włożyć wątróbkowe nadzienie, posypać odrobiną żółtego sera i szczypiorkiem, przykryć "gòrną" częścią bułki. Włożyć do nagrzanego piekarnika i zapiekać przez 5-10 min, aż bułka lekko zbrązowieje. Podawać z dobrze schłodzoną wódką lub piwem:)


W odpowiednich okolicznościach przyrody jest to niebo w gębie, proszę szanownych Państwa:)


Urodziny Warszawy


Posted in Etichette: , |

8 commenti:

  1. zemfiroczka Says:

    Konsti, wycałowywuję Cię właśnie za ten wpis. Z musztardą jeszcze nie robiłam, a z trupką się lubię, więc popełnię.

    Z Warszawą też się lubię - od ponad 2 lat :) Ja nie wiem, czemu oni tak na nią narzekają.

  2. arek Says:

    Piekny post, super zdjecie i pycha watrupka :))

  3. grumko Says:

    Jako miłośnik podrobów muszę napisać, że bardzo podba mi się ten wpis;-)
    Pozdrawiam;-)

  4. majana Says:

    Ja tez lubię wątróbkę:) Myslę,ze taka buła by mi smakowała:))
    Pozdrawiam Cię ciepło:)

  5. Tilianara Says:

    Ja i von-von mamy do siebie stosunek ambiwalentny, ale w końcu się z nią poznam lepiej, to może i polubię :)

  6. grazyna Says:

    Ale mi smaka narobiłaś ! należę do wielbicielek wątróbki i z przyjemnością poznałam nowy przepis :)

  7. Konsti Says:

    Oczko, to ja Cie wycalowuje za komentarz. Warszawa da sie lubic, ot co:)
    Arku, Andrzeju: cos tak czulam, ze panowie nie pozostana obojetni na ten wpis:)
    Majano, dziekuje i sciskam Cie serdecznie.
    Tili, ja i pani Von tez mamy kilka nieporozumien za soba, ale czasem potrafimy sie dogadac...
    Grazynko, smacznego! mam nadzieje, ze sie nie zawiedziesz na tej recepturze.
    Pozdrawiam serdecznie!

  8. bee-3 Says:

    Przepisów na wątróbkę nigdy za wiele, mimo że dziś opatentowałam nowy :) Ten również jest inspirujący, dziękuję :)