17.10.09

Kreplach w rosole

Kreplach to tradycyjne pierogi żydowskie wykonane z ciasta krajanego najczęściej w kwadraty (czasem w krążki), napełnione farszem z gotowanego mięsa i składane w trójkąt. Mogą być gotowane lub smażone i podawane w zupie albo oddzielnie. Moja druga propozycja w ramach Festiwalu Kuchni Żydowskiej to klasyczne kreplach w rosole. Wyszły bardzo smaczne, tylko trochę za duże, ale to wina pośpiechu, z jakim przygotowywałam obiad: przyznaję, poszłam na skróty i ulepiłam większe pierogi:) W każdym razie, gwoli prawdy zaznaczam, że ortodoksyjne kreplach powinny być trochę mniejsze...


Składniki:

Na ciasto:
· 1 szklanka mąki
· 1 jajko
· sól
· odrobina gorącej wody

Na farsz:
· szklanka mielonego mięsa (rodzaj mięsa – wedle uznania)
· łyżka posiekanej cebuli,
· sól, pieprz, dowolne przyprawy ziołowe
· olej do smażenia

Dodatkowo: 1 litr wcześniej przygotowanego rosołu.

Mięso i cebulę podsmażyć na oleju. Dodać przyprawy, wymieszać, odstawić do ostygnięcia. Z mąki i jajka wyrobić dość miękkie ciasto; jeśli trzeba - dolać gorącej wody. Rozwałkować bardzo cienko i wykrawać kwadraty. Na środek nakładać przygotowany farsz mięsny. Lepić trójkątne pierogi i gotować w osolonej, wrzącej wodzie. Podawać w gorącym rosole.
Inspirację do tego przepisu znalazłam na różnych stronach internetowych, a przede wszystkim tutaj.

8 commenti:

Ania ha detto...

Ale fajna rzecz :) Idealna na takie marne jesienne dni... A tak w ogóle, to po raz pierwszy słyszę tę nazwę - 'kreplach'.

kass ha detto...

Świetne danie rozgrzewające i sycące...pozdrawiam.

majana ha detto...

Pierwszy raz słyszę i widzę, ale podoba mi się bardzo!:))
Pozdrawiam:)

grazyna ha detto...

Pyszne te pierożki! Też nie znałam...

aga-aa ha detto...

oj tam większe czy mniejsze, ważne ze pyszne :)

gocha ha detto...

jak cos sie fajnie nazywa, to pewnie i fajnie smakuje :)
mniam!

Konsti ha detto...

Dziekuje za wszystkie komentarze! Mowiac szczerze, ja wczesniej tez nie slyszalam o kreplach, ale to wlasnie dzieki takim akcjom jak Festiwal Kuchni Zydowskiej zawsze ucze sie czegos nowego... Danie smaczne i pozywne, wprost jak znalazl na jesienna slote:)
Pozdrawiam goraco.

monika ha detto...

Wreszcie wracam do blogowania i śledzenia ulubionych stron kulinarnych no i widzę, że mam straszne zaległości - tyle pyszności - a to danie wydaje się być idealne na takie jesienne dni :)