Rogaliki z ciasta drożdżowego na zsiadłym mleku

Przepis wypatrzony u Krystyny, na jej blogu Takie tam moje pomysły. Zaciekawił mnie pomysł dodania mleka zsiadłego do ciasta drożdżowego, od początku czułam, że to dobre posunięcie. I nie pomyliłam się, ciasto drożdżowe na zsiadłym mleku jest naprawdę pyszne, bardzo aromatyczne i delikatne, co zresztą trochę mi utrudniło fromowanie rogalików. Zapewniam jednak, że warto było się pomęczyć, bo smak tego wypieku wynagradza wszystko. Zresztą w razie czego można zrobić zwykłe bułeczki z nadzieniem: tak pewnie będzie łatwiej, a efekt smakowy pozostanie taki sam... Już chyba kiedyś wspominałam, że ja nie przepadam za formowaniem rogalików, prawda?:) Potwierdzam, dla mnie to istna mordęga:)
Poniżej podaję przepis Krystyny, z moimi uwagami w nawiasach.






Składniki:

• 500 g mąki
• 25 g świeżych drożdży (ja dałam połowę)
• 2 – 3 łyżki cukru (ja zwiększyłam ilość cukru, bo lubimy, kiedy ciasto drożdżowe jest słodsze; dałam ok 8 łyżek cukru)
• ½ łyżeczki soli
• 125 ml zsiadłego mleka
• 125 ml ciepłego mleka
• 1 jajko
• 1 żółtko (białko zostawić do smarowania rogalików)
• 200 – 250 g miękkiego masła (zastąpiłam bardzo gęstym jogurtem naturalnym)
• mleko skondensowane do smarowania (zastąpiłam bardzo gęstym jogurtem naturalnym)
• dowolne nadzienie (ważne, by było gęste i nie wypływało z rogalików: ja przygotowałam budyń czekoladowy zagęszczony kaszą manną)

Do ciepłego mleka wkruszyć drożdże i dodać 1 łyżkę cukru. Wymieszać, odstawić do wyrośnięcia. Mąkę wsypać do miski. Jajko, żółtko, mleko zsiadłe, sól, resztę cukru bardzo dokładnie wymieszać na jednolitą masę i dodać do mąki. Dodać również wyrośnięte drożdże i wyrobić ciasto, aż będzie gładkie, lśniące i będzie odchodzić od ręki. Miskę z wyrobionym ciastem przykryć folią spożywczą i odstawić do wyrastania na ok. pół godziny (ja odstawiłam na godzinę z hakiem). Ciasto w tym czasie powinno powiększyć swoją objętość dwu- lub trzykrotnie.
Ciasto wyjąć z miski i podzielić na 8 równych części. Każdą część rozwałkować na wielkość talerzyka deserowego. Każdy placuszek smarujemy miękkim masłem (ja smarowałam gęstym jogurtem naturalnym) i układamy jeden na drugim. Ostatniego placuszka niczym nie smarować, tylko posypać lekko mąką . Brzegi stosu placuszków należy delikatnie zaszczypać, aby masło nie wychodziło. Cały stosik rozwałkować, tak by powstało koło (mnie tego ciasta wyszło jakoś dużo, więc podzieliłam stosik na pół i rozwałkowałam na dwa koła: ciasto było bardzo miękkie i trochę się lepiło, więc w trakcie wałkowania musiałam dość mocno posypywać mąką). Podzielić koło na trójkąty, na każdym układać nadzienie, zwijać w rogalik, układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia (moje rogaliki były bardzo delikatne, musiałam je wyjątkowo ostrożnie układać na blasze). Odstawić do wyrastania pod przykryciem na ok. 20 – 30 minut. Następnie posmarować białkiem wymieszanym z 1 łyżką mleka skondensowanego (u mnie: jogurt naturalny). Piec przez ok. 40 minut w temperaturze 180 stopni.

Z tego przepisu zrobiłam 24 rogaliki: pierwszego dnia są chrupiące, drugiego i trzeciego stają się bardziej miękkie, ale to nie zmienia ich wspaniałego smaku. Krystyno, dziękuje za przepis!








Posted in Etichette: |

8 commenti:

  1. Angie Says:

    Cudnie wyglądają!

  2. Madzialena Says:

    Akurat kupiłam zsiadłe mleczko więc już wiem co będzie jutro na śniadanie :)
    Wyglądają super :)

  3. Majana Says:

    Jakie ładne te rogaliczki!:)

  4. krystyna9 Says:

    o kurcze, ależ mi miło :) Ogromnie się cieszę, że Ci rogaliki posmakowały. Moje ciasto nic się prawie nie lepiło. Bardzo dobrze się wałkowało. Może zależy to od wyrobienia ciasta ? Sama nie wiem.

  5. Catus Says:

    Wyglądają świetnie..A ja uwielbiam nietrudne przepisy...zapamiętam sobie ten przepis :D

  6. Konsti Says:

    Angie, dziekuje!
    Madzialeno, mam nadzieje, ze wypiek sie uda, faktycznie te rogaliki sa jak znalazl na sniadanie.
    Majano, dziekuje!
    Krystyno, to mnie jest milo i jeszcze raz dziekuje za przepis! A co lepiacego sie ciasta, to opdejrzewam, ze moje zsiadle mleko bylo moze za malo zsiadle?:) Mialo taka bardziej lejaca konsystencje... A tak w ogole, to juz od dawna zagladam na Twoj blog i ogladam Twoje pysnosci, tyle, ze wczesniej sie nie ujawnialam:)
    Catus, polecam, warto zapamietac i warto upiec:)
    Pozdrawiam serdecznie!

  7. mariszka Says:

    Bezdyskusyjnie je robię. Pycha!

  8. Konsti Says:

    No to koniecznie daj potem znac, jak wyszly:)
    Pozdrawiam!