Risotto con uovo al tegamino

… czyli risotto z jajkiem sadzonym. Przepis znalazłam w jednej z moich ulubionych książek kucharskich, "Ricordi in cucina. Le ricette di una vita" Tessy Kiros. Receptura prosta, nie wymagająca wielkich umiejętności kulinarnych, a efekt naprawdę zadowalający: z kilku banalnych składników powstaje smaczne i sycące danie. Ja ten przepis lekko zmodyfikowałam, ponieważ dodaję do tego risotta koper włoski. Oboje przepadamy za fenkułem i bardzo pasuje nam w tym daniu w zestawieniu z ryżem i jajkiem sadzonym. Zapewniam jednak, że i bez tego warzywa risotto jest bardzo smaczne. Polecam!






Składniki (dla 4 osób):

· 320 g ryżu na risotto
· 4 jajka
· 1 cebula
· 40-50 g startego parmezanu
· 40 g masła
· 125 ml białego wina
· 1 l rosołu
· kllka listków szałwii
· 1 fenkuł (opcjonalnie)
· oliwa
· gałka muszkatołowa
· sól i pieprz

Rozpuścić połowę masła na patelni, podsmażyć na nim szałwię, drobno posiekaną cebulę i fenkuł. Dodać ryż i 2 łyżki oliwy, podgrzewać przez chwilę na małym ogniu cały czas mieszając. Dodać wino, a kiedy odparuje, zalać ryż rosołem. Doprawić gałką muszkatołową, pieprzem i solą (ostrożnie dodawać sól, jej ilość zależy od tego, jak doprawiony był rosół). Podgrzewać na małym ogniu przez ok. 20 minut, aż płyn odparuje, a ryż będzie miękki. Zdjąć z palnika, dodać do ryżu resztę masła i starty parmezan, dokładnie wymieszać. Na oddzielnej patelni przygotować cztery jajka sadzone. Podzielić risotto na 4 porcje, na każdą z nich wyłożyć jajko sadzone. Popieprzyć, ewentualnie posypać parmezanem. Podawać natychmiast.

Posted in Etichette: |

14 commenti:

  1. grazyna Says:

    Pięknie to wygląda i na pewno jest pyszne :)

  2. Magda Says:

    Faktycznie, wygląda wybornie. Muszę spróbować, bo jakoś dotąd nie przyszło mi do głowy łączenie risotta z jajkami.

  3. Anka Says:

    Uwielbiam jajka sadzone, z ryzem nie probowalam, moze czas to zmienic ;)

    Mam pytanie o rodzaj potrawy, moze bedziesz mogla mi pomoc; chodzi o potrawe z wolowiny, cos w stylu zraza zawijanego ale bez nadzienia, podawane to jest z sosem (chyba grzybowym) na wierzchu....jak to sie fachowo nazywa, moze masz jakies pomysly?

    Dziekuje i pozdrawiam weekendowo ze slonecznego NY
    Anka

  4. Majana Says:

    Mmmm,alez pysznie się zapowiada!:))
    Fajnie wygląda :)

  5. zemfiroczka Says:

    Z sadzonym? A to nowinka! :)

  6. Konsti Says:

    Anko, mam troche problemow ze zidentyfokowaniem dania:) Skonsultowalam sie z mezem, on uwaza, ze moze chodzic o "saltimbocca" (plat cieleciny zwiniety w rulonik, w srodku nie ma nadzienia, jest tylko plasterek szynki i kilka listkow szalwii), ktore czasem podawane sa z sosem grzybowym; drugie co mu przychodzi do glowy to "braciole di maiale": plastry wieprzowiny ktore w niektorych regionach tez rozbijane sa na plask i rolowane; tej wieprzowinie czesto towarzysza grzyby, czasem jako nadzienie, czasem jako sos.
    Nie wiem, czy udalo mu sie naprowadzic Cie na wlasciwy trop, mam nadzieje, ze tak!
    Pozdrawiam serdecznie z dalekiej Pizy.

  7. Konsti Says:

    Grazynko, potwierdzam, jest pyszne:)
    Magdo, sprobuj, warto! To proste i smaczne polaczenie skladnikow.
    Majano, fajnie wyglada i dobrze smakuje, czegoz chciec wiecej?:) Usciski.
    Oczko, wiosna idzie, czas na nowiny, tawet takie z jajkiem sadzonym w roli glownej:)

    Dziekuje za komentarze i pozdrawiam serdecznie!

  8. Anka Says:

    Dziekuje za odpowiedz :) Juz sie dowiedzialam jakie to danie i niekoniecznie musi byc zrolowane (to pewnie bylo mylace), po prostu w tej restauracji tak bylo podane ;)
    chodzilo o "brasato do manzo", ciekawa jestem czy gosci w Waszej kuchni? chetnie skorzystalabym ze sprawdzonego przepisu bo miesko bylo bardzo smaczne

    Pozdrawiam serdecznie,
    Anka

  9. Konsti Says:

    Anko, przepraszam, ze wczesniej nie odpowiedzialam, ale gdzies mi umknal Twoj komentarz... Przepis na brasato mam, moge Ci wyslac poczta mailowa, jesli dasz mi adres, czy tez wolisz, zebym go wsadzila tutaj w komentarze?
    Pozdrawiam.

  10. Anka Says:

    To juz zalezy od Ciebie, czy chcesz przepis zamieszczac na blogu czy przeslac mi mailem, zdam sie na Twoja decyzje :) A powiedz mi, czy smakuje ci to brasato? bo nam, a w szczegolnosci mojej coreczce bardzo to danie podpasowalo, a ona jest wybredna jesli chodzi o mieso ;)
    Jesli bedziesz kiedys przejazem w NY polecam mila, klimatyczna restauracyjke na Queens'ie o wdziecznej nazwie "Uvarara", jedzenie jak u mamy!

    Dziekuje iserdecznie pozdrawiam a moj adres to ankopw@gazeta.pl

  11. Anka Says:

    Chyba moj poprzedni komentarz wyparowal jakims dziwnym zbiegiem okolicznosci....nie bede sie powtarzac w razie jakby jednak przeszedl
    moj adres to ankopw@gazeta.pl

    Dziekuje i serdecznie pozdrawiam,
    Anka

  12. Konsti Says:

    Nie, nie, wszystko w porzadku, komentarz nie wyparowal: po prostu do wpisow, ktore zostaly opublikowane pozniej niz 2 tygodnie temu, mam wlaczone moderowanie komentarzy i dzieki temu nie przegapiam, jak ktos po dluzszym czasie interesuje sie przepisem i ma jakies pytanie:)
    Anko, jeszcze dzis przesle Ci przepis; a brasato tez mi bardzo smakuje, nie mowiac juz o moim mezu, zazwyczaj rownie wybrednym jak Twoja corka:)))
    Dziekuje za cynk o restauracji; nie wiem, czy kiedykolwiek trafie do NY, ale jesli tak, to bede o niej pamietala.
    Pozdrawiam!

  13. Anka Says:

    Nie pisalam wczesniej, bo zaplanowalam "brasato" i chcialam skomentowac po konsumpcji ;) och i ach wydobywajace sie z ust corki i meza to chyba dobra rekomendacja :) miesko jak miesko ;) ale ten sos!!!! rewelacja, w zadnej restauracji takiego nie podaja, chyba oszczedzaja na grzybkach ;) bo dzieki nim jest on chyba az tak aromatyczny (uzylam prawdziwkow od tesciowej z Polski;))
    Bardzo Ci dziekuje za przepis, malzonek juz zamowil to danie na Wielkanoc, z podwojnej porcji :)

    Pozdrawiam z wiosennego NY, juz kwitna magnolie, uwielbiam ta pore roku!

  14. Konsti Says:

    Brawa dla szefa (a wlasciwie szefowej) kuchni!:) No bardzo sie ciesze, ze danie sie sprawdzilo i wprowadzilo w blogi zachwyt wszystkich czlonkow rodziny... Co do sosu, to rzeczywiscie generalnie w restauracjach oszczedzaja na grzybach, przynajmniej we Wloszech. My chyba jestesmy przyzwyczajeni do hojniejszego dodawania ich do potraw... A do brasato tez uzywam grzybow z Polski, dobrze, ze moja Mama regularnie mnie w nie zaopatruje:)

    U nas tez juz kwitna magnolie, no i sa piekne zolte mimozy. Ale takie nowojorskie magnolie tez bym sobie chetnie obejrzala, a co:)

    Pozdrawiam serdecznie!