Streghe (delle sorelle Simili)

Włoska nazwa tego drobnego wypieku oznacza dokładnie “czarownice”. A dlaczego? Otóż kiedyś “streghe” wypiekano na wsi w dzień przeznaczony do wypieku chleba, kiedy to przed rozpoczęciem właściwego pieczenia sprawdzano temperaturę rozgrzanego pieca, wkładając do niego właśnie “streghe” i obserwując, czy szybko się pieką. A nazwa wzięła się stąd, że równie łatwo było je spalić, jak czarownice na stosie:)
Przepis pochodzi z książki sióstr Simili “Pane e roba dolce”. Piekłam z połowy porcji (użyłam nie pół, tylko ćwierć kilo mąki i takie proporcje podaję), a zamiast smalcu dodałam oliwę. Bardzo smaczna przekąska, zwłaszcza z szynką. Polecam!






Składniki:

· 250 g mąki
· ok. 125 ml wody
· 12 g świeżych drożdży
· 25 g smalcu (ja dałam 3 łyżki oliwy)
· szczypta soli
· opcjonalnie: pieprz, sól czy zioła do posypania

Ze wszystkich sładników zagnieść gładkie i elastyczne ciasto. Odstawić do wyrośnięcia, tak by podwoiło objętość. Wyrośnięte ciasto podzielić na części, każdą z nich rowałkować na cieniutki, prawie prześwitujący płat (im cieńszy, tym lepsze będą streghe). Wycinać romby i trójkąty, układać je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Można posypać je solą, pieprzem czy ziołami. Wstawić do nagrzanego piekarnika, piec w temp. 200-220°C przez 10-12 min. Romby i trójkąty lekko zbrązowieją i“nadmą się”, zostaną w nich zamknięte bąble powietrza.
Podawać ostudzone, jako przekąskę, z szynką lub serami.


A w "Malarskim okiem..." nowy obraz:


"Nakryty stół", Henri Matisse (1869 – 1954)

Posted in Etichette: | 5 commenti

Dżem pomarańczowy z jabłkami

U nas trwa jeszcze sezon na pomarańcze, skorzystałam więc z okazji i zakupiłam większą ilość tych owoców w celu przygotowania domowego dżemu. Skorzystałam z przepisu (receptura z karteluszka, pochodzi z jakiegoś starego “Poradnika Domowego”), w którym do pomarańczy dodaje się też jabłka i jestem bardzo zadowolona z efektu. Dżem wyszedł bardzo aromatyczny, nie za słodki, z malutkimi kawalątkami owoców, tak jak lubię… no i do tego ma taki piękny energetyzujący kolor:) Polecam!






Składniki:

· 4 kg pomarańczy
· 2 kg jabłek
· 1 cytryna
· 1 kg cukru
· kilka łyżek wody

Jabłka obrać, pokroić na małe kawałki. Zasypać połową cukru, dodać sok wyciśnięty z cytryny i kilka łyżek wody. Postawić na małym ogniu i podgrzewać pod przykryciem, aż jabłka zmiękną. Pomarańcze obrać, pokroić na małe kawałki, dodać do jabłek i podgrzewać bez przykrycia na małym ogniu przez kilka godzin (u mnie: 3 godziny). W tym czasie dosypywać stopniowo resztę cukru (możliwe, że nie trzeba będzie dodać całego pół kilo, wszystko zależy od tego, jak słodkie będą owoce). Gdy dżem zacznie gęstnieć, zdjąć z ognia i ostudzić. Jeśli to konieczne, przetrzeć przez sito (ja nie przecierałam, wszystkie owoce ładnie się rozgotowały i połączyły w całość, zostały tylko tu i tam malutkie kawałeczki owoców). Ponownie postawić na małym ogniu, podgrzewać przez kilkanaście minut, aż masa będzie wrząca. Wyłączyć gaz, zdjąć szumowiny z dżemu i przełożyć go do wyparzonych słoików. Dokładnie zamknąć słoiki, pasteryzować (ja dokonuję tzw. suchej pasteryzacji, o której wspominałam już wcześniej, np. tu i tu).

Posted in Etichette: | 8 commenti

Pasta e piselli

... czyli makaron z groszkiem. Prosta i szybka w przygotowaniu potrawa, zwłaszcza jeśli został nam ugotowany ziemniak z wczorajszego obiadu. Polecam zdecydowanie użycie świeżego, suszonego lub mrożonego groszku, taki z puszki smakuje w tym zestawie okropnie, wyrażnie czuć różnicę na niekorzyść warzywa zapuszkowanego:). Poza tym nie ma tu zbyt wielkiej filozofii, wystarczy kilka produktów, olej na patelni, ugotowany makaron i raz, dwa, mamy gotowe smakowite danie! Tradycyjnie używa się w tym przepisie makaronu „ditali” (naparstki), ale można je też zastąpić połamanymi na drobne kawałki spaghetti lub innym dowolnym makaronem.






Składniki (dla :

• 200 g makaronu typu ditali (naparstki; można je też zastąpić połamanymi na mniejsze kawałki spaghetti)
• 300-400 g ugotowanego groszku
• 100 g szynki lub chudego boczku
• 1 cebula
• 1 ząbek czosnku
• 1 ugotowany ziemniak
• oliwa
• kilka łyżek mleka
• sól i pieprz
• odrobina gałki muszkatołowej
• ewentualnie starty parmezan

Cebulę i czosnek pokroić, podsmażyć na oliwie na patelni. Dodać pokrojoną na kawałki szynkę (lub boczek) i groszek. Trzymać przez kilka minut na małym ogniu. Ziemniaka rozgnieść widelcem, dodać do groszku, wymieszać. Dodać kika łyżek mleka, doprawić solą, pieprzem i gałką muszkatołową, podgrzewać kolejnych kilka minut. W tym samym czasie ugotować makaron al dente. Gdy jest gotowy, wrzucić go na patelnie, wymieszać dokładnie z groszkiem i podgrzać przez chwilę. Wyłożyć na talerze, podawać natychmiast. Można posypać parmezanem (choć moim zdaniem lepiej smakuje bez parmezanu:) ).


Przepis dodany do akcji Makarony Świata.

Posted in Etichette: , | 12 commenti

Ciasto maślane na zakwasie

Przepis na to ciasto maślane na zakwasie znalazłam dawno temu na forum CinCin. Korzystałam już z tej receptury wielokrotnie. To jeden z moich ulubionych wypieków “śniadaniowych”, ma taki charakterystyczny, głęboki smak, no i do tego (w przeciwieństwie do klasycznych ciast drożdżowych) długo zachowuje świeżość. Zazwyczaj piekę to ciasto w keksówce, a ponieważ nie wszystko mieści się w formie, to z nadmiaru masy formuję babeczki. Przepis polecam wszystkim wielbicielom wypieków na zakwasie, naprawdę warto spróbować, trzeba tylko pamiętać, by zakwas był naprawdę silny.




Składniki:

· 200g ciasta zakwaszonego z mąki pszennej metodą 3-stopniową (zamiast wody należy używać letniego mleka)
· 200g masła
· 75g cukru
· 1 opakowanie cukru waniliowego
· 2 lekko ubite jajka
· 275g maki pszennej
· 150g płatków owsianych (można zastąpić mąką)
· szczypta soli
· sok i otarta skórka z połowy cytryny
· ewentualnie rodzynki i inne bakalie

Ze wszystkich składników zagnieść miękkie, gładkie ciasto, w razie potrzeby dodać letniego mleka. Odstawić pod przykryciem do wyrośnięcia na około 2 godziny. Ciasto przełożyć do formy (natłuszczonej i oprószonej mąką), odstawić ponownie do wyrośnięcia (u mnie zazwyczaj stoi całą noc).
Przed włożeniem do piekarnika można posypać kruszonką zrobioną ze 100g masła, 100g cukru i 50g wiórków kokosowych (u mnie: bez kruszonki).
Piec w temperaturze 225°C przez ok. 20-30 minut.

Posted in Etichette: | 11 commenti

Domowy biały ser

… zwany też twarogiem. Swojski przysmak, za jakim tęskniłam we Włoszech niezmiernie: i celowo używam tu czasu przeszłego, bo właśnie odkryłam, że w domu sama mogę wyprodukować sobie to cudo:) Mnóstwo użytecznych informacji można znaleźć w wątku Pinkink o domowym białym serze na jednym z forów kulinarnych, gdzie wiele osób dzieli się własnymi doświadczeniami i służy dobrą radą. Ja poniżej podaję własną wersję przepisu, z produktami dostępnymi w Pizie. Ser wyszedł pierwsza klasa! I to było tylko pierwsze podejście, teraz szykuje się na następne eksperymenty:)






Składniki:

• 2 litry tłustego mleka
• 600 ml śmietany
• 400 ml kefiru lub „latte fermentato”
• 500 ml gęstego, tłustego jogurtu naturalnego

Wszystkie składniki wymieszać w dużym garnku i odstawić na dzień lub dwa przykryte gazą lub ściereczką, tak by wszystko lekko skwaśniało (ja odstawiłam na dwa dni, ale to zależy od temperatury powietrza: jak jest ciepło, to powinien wystarczyć jeden dzień). Następnie postawić garnek na malutkim ogniu i gotować, aż do wyraźnego oddzielenia się masy serowej od serwatki (zółtawego płynu). Należy zachować czujność: jeśli za długo podgrzewamy, ser wyjdzie za twardy, jeśli za krótko, będzie zbyt lejący (u mnie podgrzewanie trwało dokładnie godzinę). Durszlak wyłożyć gazą, pieluszką tertrową lub lnianą ściereczką i przelać tam zawartość garnka: przeleci serwatka, zostanie ser. Zostawić ser na durszlaku przez kilkanaście-kilkadziesiąt minut, by dobrze obciekł. Następnie związać mocno gazę czy ściereczkę i na kilkanaście godzin powiesić ser nad naczyniem, do którego nadal może spływać serwatka odciśnięta z sera. Można też próbować nadać jakiś kształt serowi, nie musi to koniecznie być nieforemna kula... Po kilkunastu godzinach uwalniamy ser, wykładamy na talerz i przystępujemy do konsumpcji!:) Pyszności, ot co.








Posted in Etichette: | 15 commenti

Bułki z przedziałkiem i domowy serek do smarowania pieczywa

Bułeczki z przedziałkiem znają chyba wszyscy, ale co tam, warto je przypomnieć, zwłaszcza że przepis z blogu Twoje&Moje jest naprawdę godny polecenia. Receptura jest prosta (wypiek na drożdżach) i powinna przypaść do gustu przede wszystkim początkującym piekarzom spragnionym domowego pieczywa:) Drugi prezentowany dziś wytwór rąk moich to serowe mazidełko do chleba: wystarczy jogurt, odrobina soli i trochę cierpliwości, a w efekcie otrzymujemy smakowity serek do smarowania, świeży i bez żadnych konserwantów. Warto spróbować!






Bułki z przedziałkiem (12-14 szt.) (przepis znalazłam tutaj)

• 12 g świeżych drożdży
• 2 płaskie łyżeczki cukru
• ok. 200-240 ml ciepłego mleka
• 500 g mąki pszennej + mąka do podsypywania (ja dałam 350 g mąki manitoba i 150 g semola rimacinata)
• 1 płaska łyżeczka soli
• 1 jajko
• 20g miękkiego masła
u mnie dodatkowo siemię lniane

Drożdże zasypać cukrem, dodać 50ml mleka i 2 łyżki mąki. Dokładnie wymieszać i odstawić na chwilę. W misce wymieszać mąkę z solą, dodać jajko i masło, wlać drożde. Powoli wlewając resztę mleka miksować lub wyrabiać ręcznie, aż ciasto będzie gładkie i sprężyste (możemy nie wykorzystać całego mleka). Pod koniec wyrabiania dodać siemię lniane. Przykryć miskę folią i odstawić na 1 godzinę. Z wyrośniętego ciasta uformować 12-14 kulek, każda po ok. 60g. Obtoczyć w mące (ja nie obtaczałam, zapomniałam) i ułożyć na przygotowanej blasze złączeniami do dołu. Odstawić na ok. 40 minut do wyrośnięcia. Tępą stroną noża oprószoną mąką zrobić przedziałki prawie do samego dołu bułeczek. Piec w temperaturze 200 stopni ok. 15 minut, aż do zrumienienia. Studzić na kratce.


Domowy serek do smarowania pieczywa (przepis znalazłam tutaj)

Składniki:

• 250 ml gęstego jogurtu naturalnego o wysokiej zawartości tłuszczu
• szczypta soli
• gęsta gaza lub pielucha tetrowa albo biała lniana ściereczka (utkana niezbyt gęsto)
• patyk albo długa drewniana łyżka
• dowolne naczynie do zbierania płynu

Wymieszać jogurt z solą, dobrze wymieszać. Wyłożyć jogurt na gazę, związać w węzełek, przywiązać do patyka i powiesić nad naczyniem: z jogurtu zacznie oddzielać się płyn (serwatka). Gdy część płynu porządnie ścieknie (po mniej więcej godzinie), wstawić węzełek z naczyniem do lodówki na przynajmniej 24 godziny (u mnie: ok. 30 godzin). Po tym czasie wyjąć węzełek z lodówki i rozwiązać: w środku powinniśmy znaleźć piękną porcyjkę „serka”:). Można do niego dodać dowolne zioła, czosnek, cebulę, szcypiorek, zmieloną szynkę itp. (moje smarowidło doprawiłam czosnkiem); smarowidło bez dodatków jest jednak równie smakowite, niektórzy co więksi entuzjaści porównują go nawet do serka Philadelphia, ale to chyba przesada:). Przełożyć mazidło do plastikowego pojemniczka. Przechowywać w lodówce (nie wiem, jaki jest najdłuższy okres przechowywania, u mnie to były 3 dni).


Posted in Etichette: , , | 6 commenti

Rogaliki z ciasta drożdżowego na zsiadłym mleku

Przepis wypatrzony u Krystyny, na jej blogu Takie tam moje pomysły. Zaciekawił mnie pomysł dodania mleka zsiadłego do ciasta drożdżowego, od początku czułam, że to dobre posunięcie. I nie pomyliłam się, ciasto drożdżowe na zsiadłym mleku jest naprawdę pyszne, bardzo aromatyczne i delikatne, co zresztą trochę mi utrudniło fromowanie rogalików. Zapewniam jednak, że warto było się pomęczyć, bo smak tego wypieku wynagradza wszystko. Zresztą w razie czego można zrobić zwykłe bułeczki z nadzieniem: tak pewnie będzie łatwiej, a efekt smakowy pozostanie taki sam... Już chyba kiedyś wspominałam, że ja nie przepadam za formowaniem rogalików, prawda?:) Potwierdzam, dla mnie to istna mordęga:)
Poniżej podaję przepis Krystyny, z moimi uwagami w nawiasach.






Składniki:

• 500 g mąki
• 25 g świeżych drożdży (ja dałam połowę)
• 2 – 3 łyżki cukru (ja zwiększyłam ilość cukru, bo lubimy, kiedy ciasto drożdżowe jest słodsze; dałam ok 8 łyżek cukru)
• ½ łyżeczki soli
• 125 ml zsiadłego mleka
• 125 ml ciepłego mleka
• 1 jajko
• 1 żółtko (białko zostawić do smarowania rogalików)
• 200 – 250 g miękkiego masła (zastąpiłam bardzo gęstym jogurtem naturalnym)
• mleko skondensowane do smarowania (zastąpiłam bardzo gęstym jogurtem naturalnym)
• dowolne nadzienie (ważne, by było gęste i nie wypływało z rogalików: ja przygotowałam budyń czekoladowy zagęszczony kaszą manną)

Do ciepłego mleka wkruszyć drożdże i dodać 1 łyżkę cukru. Wymieszać, odstawić do wyrośnięcia. Mąkę wsypać do miski. Jajko, żółtko, mleko zsiadłe, sól, resztę cukru bardzo dokładnie wymieszać na jednolitą masę i dodać do mąki. Dodać również wyrośnięte drożdże i wyrobić ciasto, aż będzie gładkie, lśniące i będzie odchodzić od ręki. Miskę z wyrobionym ciastem przykryć folią spożywczą i odstawić do wyrastania na ok. pół godziny (ja odstawiłam na godzinę z hakiem). Ciasto w tym czasie powinno powiększyć swoją objętość dwu- lub trzykrotnie.
Ciasto wyjąć z miski i podzielić na 8 równych części. Każdą część rozwałkować na wielkość talerzyka deserowego. Każdy placuszek smarujemy miękkim masłem (ja smarowałam gęstym jogurtem naturalnym) i układamy jeden na drugim. Ostatniego placuszka niczym nie smarować, tylko posypać lekko mąką . Brzegi stosu placuszków należy delikatnie zaszczypać, aby masło nie wychodziło. Cały stosik rozwałkować, tak by powstało koło (mnie tego ciasta wyszło jakoś dużo, więc podzieliłam stosik na pół i rozwałkowałam na dwa koła: ciasto było bardzo miękkie i trochę się lepiło, więc w trakcie wałkowania musiałam dość mocno posypywać mąką). Podzielić koło na trójkąty, na każdym układać nadzienie, zwijać w rogalik, układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia (moje rogaliki były bardzo delikatne, musiałam je wyjątkowo ostrożnie układać na blasze). Odstawić do wyrastania pod przykryciem na ok. 20 – 30 minut. Następnie posmarować białkiem wymieszanym z 1 łyżką mleka skondensowanego (u mnie: jogurt naturalny). Piec przez ok. 40 minut w temperaturze 180 stopni.

Z tego przepisu zrobiłam 24 rogaliki: pierwszego dnia są chrupiące, drugiego i trzeciego stają się bardziej miękkie, ale to nie zmienia ich wspaniałego smaku. Krystyno, dziękuje za przepis!