Pasta alla crema di cicoria

… czyli makaron z kremem z cykorii. Przepis autorski, wymyśliłam go na poczekaniu, gdy głowiłam się, co począć z nadmiarem cykorii. Cykoria użyta w tym przepisie to tzw. "Cicoria Catalogna": jej liście są długie, zielone i postrzępione, moim zdaniem wyglądają trochę jak gigantyczne liście mniszka lekarskiego (jak kogoś interesuje zdjęcie, to zapraszam na tę stronę, Cicoria Catalogna została uwieczniona na drugiej fotce od góry). Miałam kilka pomysłów na wykorzystanie tej rośliny zielnej, w końcu zdecydowałam się przyrządzić makaron z kremem z cykorii. Gorycz cykorii zrównoważyłam słodyczą rodzynek, a całość ładnie podkreśliłam charakterystycznym smakiem sera pecorino. Wyszło pysznie, Kalabryjczyk zajadał się pastą, aż mu się uszy trzęsły…






Składniki (dla 2 osób):

· pęczek zielonej cykorii (catalogna)
· pół pęczka pietruszki
· 100 g sera ricotta
· 2-3 łyżki startego sera pecorino
· 2 łyżki namoczonych rodzynek
· 1 łyżka jogurtu naturalnego
· 2 łyżki oliwy
· pieprz i sól
· 150-200 g makaronu

Cykorię ugotować, odcedzić. Zmiksować z pietruszką, ricottą, pecorino i rodzynkami. Dodać oliwę i jogurt, ponownie zmiksować. Doprawić solą i pieprzem (jeśli krem wydaje nam się za gęsty, możemy później dodać do niego odrobinę wody z gotującego się makaronu). Makaron ugotować al dente, odcedzić, wymieszać z kremem z cykorii. Podgrzewać przez chwilę na małym ogniu, wyłożyć na talerze. Ewentualnie posypać kawałkami pecorino. Podawać natychmiast.
Dodatkowe uwagi:
- jedną czy dwie łodygi cykorii możemy po ugotowaniu odłożyć na bok, nie miksować ich, tylko pokroić na kawałki i dodać bezpośrednio do makaronu;
- w okresie letnim, w upalne dni, makaron można wymieszać z kremem z cykorii i nie podgrzewać, tylko od razu podawać.









Posted in Etichette: , | 12 commenti

Nodi alla canella con uvetta

… czyli drożdżowe supełki z cynamonem i rodzynkami. Receptura (ponoć szwedzka) zaprezentowana została przez redakcję “La Cucina del Corriere della Sera” w najnowszym, styczniowym numerze tego czasopisma. Jak tylko je przejrzałam, to natychmiast postanowiłam wypróbować przepis na skandynawskie supełki: ciągle mam w pamięci cudowny smak kanelbullar i ciągle patrzę łaskawym okiem na wszystkie drożdżowe smakołyki z północnej Europy:) Supełki mnie nie zawiodły, wytoczyły się z piekarnika pachnące i aromatyczne; jedliśmy je jeszcze ciepłe, oblizując palce i pomrukując z zadowolenia. Część drożdżówek od razu zamroziłam, dzięki temu mam zapas na słodkie śniadania na następne dni…






Składniki:

· 60 dkg mąki
· 200 g brązowego cukru
· 150 g masła
· 120 g białego cukru
· 60 g rodzynek
· 3 łyżeczki cynamonu
· 2 jajka
· 15 g świeżych drożdży
· 220 ml mleka
· szczypta soli

Namoczyć rodzynki w ciepłej wodzie, odsączyć, osuszyć. Mleko lekko podgrzać, dodać pokruszone drożdże, łyżeczkę cukru, łyżkę mąki, wymieszać, odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Masło rozpuścić. Do mąki dodać rozczyn, brązowy cukier, 2 jajka, szczyptę soli i połowę rozpuszczonego masła. Wyrobić elastyczne ciasto, przykryć, odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia (na ok. 1-1,5 godz.).
Cynamon i połowę białego cukru wymieszać z pozostałą częścią rozpuszczonego masła. Ciasto rozwałkować na dwa prostokąty tej samej wielkości. Na jednym z nich rozsmarować masło z cukrem i cynamonem, posypać rodzynkami, przykryć drugim prostokątem ciasta (mocno przyklepać, aby oba prostokąty dobrze się połączyły). Wycinać dowolnej długości i szerokości paski, delikatnie zawiązywać je w supełki (uwaga, nadzienie może “uciekać” z warstw ciasta, ale nie należy się tym przejmować, po prostu po upieczeniu supełki będą miały bardziej fantazyjny wygląd; należy tylko uważać na rodzynki, lepiej wcisnąć je w ciasto, bo inaczej mogą się poprzypalać). Supełki ułożyć na blasze i odstawić do wyrośnięcia na ok. 30-40 min., następnie wstawić je do nagrzanego piekarnika i piec 15-20 min. w temp. 180°C. Jeszcze gorące supełki posypać pozostałym białym cukrem (ja dodałam też płatki migdałowe) i odstawić do ostudzenia.

 



Pieczone gruszki z ricottą i sosem karmelowym

Włosi o takim deserze mówią: „una vera delizia!” i mają rację: gruszki zapiekane z ricottą i polane sosem karmelowym są po prostu bezkonkurencyjne... Prawdziwy rarytas, ot co.





Składniki (dla 2 osób):

· 1 duża gruszka
· 130 g sera ricotta
· 1 łyżka cukru
· 1 łyżka rodzynek
· 2 łyżki płatków migdałowych
· 1 łyżka dowolnego likieru
· 1 łyżka jogurtu naturalnego
· cynamon

Na sos karmelowy (skorzystałam z przepisu Kachny):

· 4 łyżki cukru
· 2 łyżki wody
· pół szklanki śmietanki 30%

Gruszkę umyć, obrać, przekroić na pół, pozbawić gniazd nasiennych. Ricottę wymieszać z cukrem, jogurtem, likierem, rodzynkami i częścią płatków migdałowych. Doprawić cynamonem. Włożyć ser do wydrążonych połówek gruszki. Ułożyć je w naczyniu żaroodpornym i wlać wodę (na wysokość ok. 0,5 cm). Wstawić do nagrzanego piekarnika (180-190°C) i piec 20-30 min. (czas pieczenia zależy od tego, jak twarda była gruszka).
Przygotować sos karmelowy: cukier roztopić z wodą na średnim ogniu, zwiększyć gaz i gotować, aż cukier zacznie się karmelizować (przypalać). Zdjąć z gazu, wstawić do zlewu i wlać śmietankę (będzie syczeć i pryskać, ale to nic). Postawić z powrotem na mały gaz i gotować mieszając, aż cały karmel dobrze się rozpuści (ja do swojego sosu karmelowego dodałam odrobinę kawy espresso, przez to ma ciemniejszy kolor).
Podpieczone gruszki wyłożyć na talerzyki, polać sosem karmelowym, posypać płatkami migdałowymi. Podawać ciepłe.





Posted in Etichette: | 19 commenti

Domowe krakersy (przepis II)

Mam swój ulubiony przepis na krakersy i nawet już go kiedyś zaprezentowałam (dawno, dawno temu, gdy dopiero zaczynałam zabawę w blogowanie, o tu), ale ostatnio coś mnie podkusiło i wypróbowałam nową recepturę. Przepis „z karteluszka” okazał się strzałem w dziesiątkę: krakersy wyszły aromatyczne i chrupiące, a co najważniejsze, nie straciły tych walorów nawet po kilku dniach leżakowania, wprost przeciwnie, wydawały się nawet smaczniejsze... a może to tylko moje subiektywne odczucie? Chyba nie, skoro Kalabryjczyk też tak uważał. W każdym razie, krakersy z poniższego przepisu bardzo przypadły nam do gustu, świetnie komponowały się zarówno serami, jak i z szynką, czy też po prostu z plasterkami soczystej gruszki... do tego czerwone wino... pycha! Jako przegryzka do piwa też się sprawdziły, zdecydowanie lepsze od sklepowych czipsów:) Krótko mówiąc: polecam!





Składniki:

· 300 g mąki pszennej
· 60 g masła
· 1 łyżeczka proszku do pieczenia
· pół łyżeczki soli
· pół łyżeczki pieprzu
· 2 łyżki płatków owsianych
· 2 łyżki siemienia lnianego
· 1 łyżka ziaren słonecznika
· 3-4 łyżki startego parmezanu
· ok. 120-130 ml zimnej wody

Wymieszać mąkę i proszek do pieczenia, dodać sól, pieprz i masło. Wyrobić ciasto, dolewając stopniowo zimną wodę i dosypując parmezan. Do elastycznego ciasta dodać siemię lniane, ziarna słonecznika i płatki owsiane. Jeszcze raz wyrobić i rozwałkować na grubość ok 2 mm. Wycinać dowolnej wielkości kółka, ułożyć je na blasze i wstawić do nagrzanego piekarnika. Piec 15-20 min. w temp. 180°C.






Posted in Etichette: | 15 commenti